Szał na Pukiego - czyli podyskutujmy o zmarnowanej szansie

Puki Style
Puki Style Foto: Radosław Makuch / Ultraliga

Jest taki gracz, nazywa się Łukasz "Puki Style" Zygmunciak. Pewnego dnia wstał z łóżka, włączył twittera i bardzo się zdziwił, bo cały esportowy świat miał jego zdjęcie na awatarze w social mediach. Ale co z tego?

Nie znam się na League of Legends, ale wiem dużo o kreowaniu wizerunku. Przykład Puki Style'a jest chyba najciekawszym polskim marketingowym przypadkiem obecnego roku, dlatego obiecałem sobie, że mocno się będę temu przyglądać. Ale okazało się, że nie ma czemu. Zaczęło się od akcji z ustawianiem awatarów, skończyło na występie w Kanale Sportowym, co według mnie nie było jakimś super ruchem.

Przede wszystkim Kanał Sportowy ma innych odbiorców niż sam esport. Tamtego Hejt Parku nie oglądali potencjalni reklamodawcy zainteresowani esportem. Obejrzała to część fanów esportu, która by obejrzała ten program niezależnie od tego gdzie by on był transmitowany. Poza tym stały target Kanału Sportowego uważał ten odcinek programu za nudny, więc okazja do promocji esportu też nie do końca została wykorzystana. O wiele lepiej by na tym wyszedł, gdyby po tym sukcesie poszedł na wideo wywiad do jakiekolwiek znanego portalu esportowego, bo tam byli jego odbiorcy.

Okazało się, że potencjał Pukiego nie został wykorzystany. Naprawdę można było zrobić sporo rzeczy. Prosiło się, żeby zaplanować komunikację zespołu wokół samego zawodnika. Przynajmniej przez jakiś krótszy okres, żeby kuć żelazo "puki" gorące. Wyjść z propozycją reklamową do kilku podmiotów, dotyczącą marki samego zawodnika. Jego pseudonim jest tak charakterystyczny, że wymyślenie chwytliwego sloganu też by nie było trudną rzeczą. Zdjęcie z wielkim bicepsem też jest łatwą rzeczą do ogrania i wielką szansą do wykreowania pewnej narracji w social media. Nic się nie zadziało.

Kto nie dał rady? Według mnie ESE, które jest też agencją influencerską i takiej okazji nie powinno po prostu przegapić. Domyślam się, że w obliczu tego, że ESE jest odpowiedzialne za K1ck to samemu zawodnikowi niezręcznie byłoby wybrać którąś z agencji obecnych na rynku. Ale może to właśnie to byłby ten ruch, który pozwoliłby mu wyciągnąć jak najwięcej z tej sytuacji?

Teraz, jak to się mówi, już jest po ptakach. Największy wizerunkowy prezent, który otrzymał Puki Style został zmarnowany. Niewielu polskich esportowców miało taką szansę na wejście do wyższej ligi postaci polskiego esportu. Na końcu muszę wyraźnie podkreślić - trudno mieć pretensje do samego zawodnika, on jest w końcu tylko od grania. Jednak mam wrażenie, że otoczenie, które mogło w tej sytuacji bardzo mu pomóc po prostu zawiodło. Szkoda, bo byłem pewien, że narodzi nam się kolejny większy influencer.

Zobacz komentarze