Kowalczyk: Idziemy do masowego odbiorcy. Pewne gry już na starcie odpadają

Paweł Kowalczyk Foto: Piętka Mieszko / AKPA

Podczas konferencji prasowej Polskiej Ligi Esportowej, porozmawialiśmy z Pawłem Kowalczykiem. Do niedawna nasz szef, a dzisiaj prezes projektu, który ma zrewolucjonizować rozrywkę esportową. Jakie założenia przyświecają nowej wersji PLE? Jakim kluczem dobierał zespół? Jakie gry zobaczymy w Polskiej Lidze Esportwej? Tego dowiecie się z tej rozmowy.

Czym "nowa" Polska Liga Esportowa będzie się różnić od poprzedniej wersji?

Paweł Kowalczyk, CEO Polskiej Ligi Esportowej: Nie do końca chcemy odcinać się od tego co było wcześniej, bo wyciągnęliśmy wiele pozytywnych wniosków. Tak jak mówiłem podczas konferencji, polski esport ma bogatą historię, którą trzeba docenić. Wiele udało się osiągnąć przez te trzy lata funkcjonowania Polskiej Ligi Esportowej, a teraz ten know-how przekażemy nowemu zespołowi. Oczywiście wprowadzimy pewne innowacje. Na przykład Adam Gil będzie odpowiedzialny za systemy ligowe. On wie czego potrzebują zawodnicy, bo sam występował w PLE z poziomu zarządzania drużyną, Oprócz tego chcemy wprowadzić wiele elementów show, z wykorzystaniem celebrytów i influencerów. Ma to być nowa jakość, którą kibice znają z turniejów czy imprez sportowych.

Czyli jesienią mamy się spodziewać fajerwerków?

Nie do końca, ten projekt rozwija się krok po kroku. Pandemia COVID-19 mocno ograniczyła nasze działania, ale rzeczywiście jesienią planujemy start całego ekosystemu. Pamiętajcie, że chcemy zrobić coś więcej niż tylko ligę. Chcemy działań na polu edukacyjnym, ale i rozrywkowym. To tak naprawdę będzie największa zmiana. Mam wrażenie, że esport do tej pory funkcjonował stricte endemicznie, a my chcemy to zmienić. Będziemy obecni w telewizji, w dużych portalach i serwisach. Zresztą widać po tej konferencji, jakie osoby były tu obecne.

No właśnie, jaką rolę będą odgrywać te gwiazdy?

Chcemy ipokazywać, że granie w gry jest już normalnością i nie ma powodów, by się tego wstydzić. Kuba Wesołowski jest na przykład zapalonym graczem Call of Duty, można powiedzieć już nawet hardkorowym. Łoza nie trzeba przedstawiać, bo to jeden z bardziej popularnych twórców na platformach streamingowych. Chcemy też wyjść z komunikacją do rodziców, którzy mogą znaleźć wspólną przestrzeń do rozmowy z dzieciakami, które kochają gaming i esport. Obecność celebrytów tutaj na konferencji też pokazuje, że zaczynają rozumieć to środowisko i chcą być jego częścią.

Paweł Kowalczyk i Marcin Gortat Foto: Piętka Mieszko / AKPA

Na konferencji ogłosiliście pierwszego partnera - Totalizator Sportowy , ale widziałem też przedstawicieli Fortuny czy Huaweia. To wszystko wasi potencjalni partnerzy?

Rzeczywiście byli przedstawiciele wielu marek, nie tylko tych które wymieniłeś. Na tę chwile mogę powiedzieć jedynie, że rozmawiamy z wieloma brandami. Zresztą firmy zdają sobie sprawę, że to moment, w którym być może w Polsce kształtuje się naprawdę nowa jakość rozrywki esportowej. Myślę, że pandemia COVID-19 też mocno uświadomiła im, że esport jest świetnym backupem dla sportów tradycyjnych. Postaramy się to wykorzystać i stworzyć projekt, w którym mogą być obecni równie mocno, co w sporcie.

Wielokrotnie rozmawialiśmy o tym prywatnie, ale też dzisiaj mówiłeś o czerpaniu wzorców z NBA czy Premier League. Jak równać to do najlepszych?

Tutaj muszę prosić o cierpliwość. Mocno pracujemy nad zastosowaniem różnych koncepcji, krok po kroku będziemy je wdrażać. To jest trochę tak, że do zrealizowania takich planów potrzebny jest event. Myślę, że jesienią możemy nie mieć takich możliwości, a w wersji studyjnej jest to trochę inna skala. Jestem zwolennikiem teorii systematycznego rozwoju. Nie ma co wymyślać koła na nowo. Jeśli świetnie robią to w Premier League czy NBA, to trzeba czerpać z tych wzorców. Jeżeli mamy na pokładzie Wojtka Łozowskiego czy Patryka Wolskiego, którzy doskonale wiedzą jak tworzyć show i zaistnieć na salonach, to słuchamy ich rad. Chcemy pokazać, że my jako esportowa społeczność zasługujemy, by usiąść przy wielkim stole.

Zaprezentowałeś dzisiaj też swój zespół, w którym nie brakuje osób zasłużonych dla polskiego esportu.

To jest mój dream team. To był bardzo głęboki proces, trochę utrudniony przez pandemię koronawirusa, bo na początkowym etapie nie mogliśmy się spotykać. Niemniej przeprowadziliśmy bardzo wnikliwą selekcje. Wszyscy Ci ludzie są tutaj ze względu na swoje umiejętności, doświadczenie, wiedzę, ale też charakter. Mocno podkreślam, że mam do nich zaufanie, bo na pewno w pewnych obszarach mają wiedzę większą ode mnie.

Ile osób w tej chwili odpowiada za Polską Ligę Esportową?

Obecnie mamy około 10 osób i myślę, że tak zostanie w tym roku. Trzeba pamiętać, że to grono jest swego rodzaju strukturą zarządczą. Działania produkcyjne w wielu kwestiach będziemy outsourcować, tzn. chcemy współpracować z wieloma firmami. Nasz struktura, co możecie zobaczyć na stronie www, jest bardzo zbliżona do tego jak wygląda to w Ekstraklasie czy NBA. To wszystko mamy nadzieję stworzy profesjonalny ekosystem.

Zespół Polskiej Ligi Esportowej

To jeszcze trochę twardych danych. Inauguracja jesienią?

We wrześniu planujemy drugą konferencję, gdzie podamy więcej szczegółów na temat gier, drużyn i samych rozgrywek. Myślę, że w październiku wystartujemy z rywalizacją.

Patrząc na liczbę potencjalnych partnerów, PLE zmieni format na ligę zamkniętą?

Poczekajmy do września.

A jeśli chodzi o tytuły gier. Będzie szeroko?

Jeżeli jakieś gry będą zyskiwały na popularności, to będziemy chcieli dołączać je do ligi. Nie zapominajmy jednak, że równie istotne są kwestie biznesowe. Podkreślmy, że idziemy szeroko do mainstreamu, więc chcemy by gry były zrozumiałe dla masowego odbiorcy. To oznacza, że pewne tytuły już na starcie odpadają. Niemniej jesteśmy Polską Ligą Esportową i chcemy mieć bardzo szerokie portfolio, nie tylko CS-a.

Zobacz komentarze