Piotr Wiklak, właściciel Onca Gaming: Branża zachłysnęła się rozwojem esportu

Piotr Wiklak Foto: Onca Gaming

Na liście uczestników bieżącego sezonu ESL Mistrzostw Polski pojawił się szereg znanych marek, ale nie zabrakło również beniaminków. Największym zaskoczeniem okazał się debiut Onca Gaming, czyli organizacji, która została utworzona zaledwie pół roku temu. Na jej czele stoi Piotr „Wiklu” Wiklak. Pozwolił nam on zajrzeć za kulisy funkcjonowania drużyny i podzielił się swoją opinią na temat dotychczasowych wyników. Przy okazji odpowiedział też na fundamentalne pytanie: Czy na organizacji esportowej można zarobić?

Onca Gaming to Twoja praca na pełen etat?

Nie. Organizację traktuje jako hobby/start-up. Żywię nadzieję, że kiedyś stanie się to moją pracą na pełen etat. Obecnie utrzymuje się z pracy Key Account Managera w firmie związanej z branżą lotniczą.

To znaczy, że zarządzanie organizacją esportową nie wymaga wiele czasu?

Często rozmawiając z założycielami i menadżerami innych organizacji żartujemy, że dobrze by było gdyby doba miała 48 godzin. Wtedy mielibyśmy czas na naszą pracę oraz organizację. Zarządzanie organizacją wiąże się z wieloma obowiązkami, które zajmują sporo czasu i gdzieś go trzeba znaleźć. Zdarzało mi się brać wolne w pracy, aby załatwić sprawy związane z Jaguarami.

Zapewniasz zawodnikom pomoc trenera, analityka, wyjazdy na bootcampy. Macie dwie drużyny, z czego jedna gra w ESL MP. Finansujesz wszystko z własnych środków czy stoi za Wami jakiś inwestor?

Tak jak wspomniałem, traktuje to jako swój biznes, a w każdy biznes trzeba zainwestować. Prowadzenie organizacji pochłania sporo funduszy, jednakże mam nadzieję, że w najbliższej przyszłości zacznie się ona sama finansować a następnie zacznie się zwracać. Aby to uczynić potrzeba ciężkiej i rzetelnej pracy, ale też trochę szczęścia. Ja takie miałem, bo na swojej drodze spotkałem pasjonatów i ludzi, którzy dzielą się swoją pomocą za tzw. kieszonkowe na waciki. Nasz analityk Tomek, jest ze mną od początku i nie tylko pomaga naszemu zespołowi CS:GO w analizie przeciwnika, wyborze map itd. Pomaga mi również przy zarządzaniu organizacją. Czasem jest tak, że nie masz już siły, już ci się wszystko miesza i nie wiesz jak ugryźć niektóre tematy. Taka osoba, która na chłodno spojrzy na coś z boku, jest bardzo pomocna.

Jeśli chodzi o zespół Realm Royale jest to eksperyment, coś co dopiero raczkuje. Mamy świadomość, że gra się dopiero rozwija, zobaczymy co z tego będzie.

Illuminar Gaming jest zadłużone na kilkaset tysięcy złotych. Izako Boars i Pompa Team ciągle mają problemy ze składem. Organizacja esportowa to faktycznie dobra inwestycja?

I tu wracamy do tego co powiedziałem przed chwilą. Oczywiście czasem jest tak, że nie mam już siły, a twój wewnętrzny głos sam podsuwa ci kolejne wątpliwości. – A o jeśli to się nie uda? Co jeśli nie zadziała? – pytasz samego siebie. Po tym prawie roku spędzonym w prowadzeniu organizacji mogę uznać, że coś tam liznąłem i coś już wiem, ale za eksperta się uważać nie mogę. Sądzę jednak, że przeżywamy delikatny regres esportu. Mieliśmy okres, kiedy wszyscy tą dyscypliną się zachłysnęliśmy. Co chwile można było zobaczyć jak to esport jest coraz bardziej popularny, jak jego odbiorcy mogą być świetną klientelą dla potencjalnych sponsorów czy inwestorów. Wydaje mi się, że przed nami jeszcze długa droga aby ten obszar sprofesjonalizować i ukształtować. Widać to po organizacjach, które jak wiemy mają już spore zasięgi, mają swój fanbase, a także sukcesy i renomę.Pomimo tego nadal borykają się z problemami finansowymi. Nawet entuzjastycznie nastawieni inwestorzy chcą teraz na chwilę przystanąć i poczekać. Czas na podliczenia i weryfikację, czy ten esport jest aby tak bardzo opłacalny. Oczywista odpowiedź brzmi: Tak, jest. Niemniejdo wszystkiego trzeba podejść z fajnym pomysłem i skutecznąrealizacją. Problem leży też trochę w tych inwestorach. – Okej, my wam damy kasę, wy nas promujcie a my będziemy czerpać z tego korzyści –myślą sobie. To nie powinno tak działać. Tu powinna pojawić się współpraca, chęć wzajemnej pomocy i próba czerpania obopólnych korzyści. Fajnym przykładem może być np. PRIDE, które ciekawie współpracuje z firmą Samsung. Robią wspólne eventy, streamy, turnieje. Teraz nie wystarczy wrzucić logo sponsora w banner na Facebooku, tu potrzeba pomysłu, inicjatywy, działań oraz funduszy. Czasem organizacjom brakuje tego pierwszego, a czasem ostatniego. Na temat poszczególnych przykładów, o których wspominałeś nie będę się wypowiadał. Trzeba zapytać samych zainteresowanych.

Dlaczego drużyna CS:GO uchodzi za najbardziej rentowną inwestycję?

Ponieważ do tej pory generowała największe zasięgi i była najpopularniejszą dyscypliną esportową w Polsce. To się stopniowo zmienia na rzecz gier Battle Royale. Wiele mówi się o League of Legends, które cieszy się w Polsce niesłabnącą popularnością, ale nie jest rentowne i się nie opłaca. Moim zdaniem wynika to z prostej reguły. Jak nie grasz w LoLa to go nie obejrzysz, bo nie zrozumiesz tego, co dzieje się na ekranie. Aby mieć pełne pojęcie o rozgrywce, musisz znać wszystkich bohaterów oraz ich wszystkie umiejętności. Dopiero wtedy będziesz w stanie rzetelnie ocenić sytuację w grze. Inaczej sprawa ma się z CS:GO. Tutaj nawet jeśli nie gramy w grę, po krótkim wprowadzeniu jesteśmy w stanie "ogarnąć" zasady. Ustalenie, która drużyna wygrywa jest o wiele łatwiejsze, bo mamy rundy. W trakcie gry LoLa można pochopnie założyć, że jedna z drużyn ma przewagę. Wątpliwości rozwiewa dopiero zniszczenie bazy.

Żywym przykładem może być moja narzeczona, która raz w życiu widziała jak gram w CS:GO. Sama nigdy nie grała. Teraz gdy mam własną organizacje, ogląda razem ze mną poczynania naszych chłopaków i z pełną świadomością śledzi przebieg spotkań.

Postawiłeś na Realm Royale. Dlaczego nie Fortnite albo PUBG?

Aby wziąć dobrą polską drużynę w Fortnite, trzeba mieć fundusze. Dla mnie zawsze oczkiem w głowie będzie CS:GO. Dopóki nie poukładam wszystkiego od strony finansowej w tej dywizji, nie będę przeznaczał dużych funduszy na inne drużyny. Dlatego też zdecydowaliśmy się na tę grę a nie na popularniejsze. Było to po prostu tańsze. Gra jest bardzo wymagająca. W turniejach, w których braliśmy udział grali byli profesjonalni zawodnicy z takich tytułów jak Paladins, HotS czy Smite. Tamtejsza scena esportowa boryka się jednak ze sporymi problemami, które nieraz piętrzone są przez samych deweloperów. Przykładu nie trzeba daleko szukać. Zostaliśmy zaproszeni na międzynarodowe turniej organizowane przez Hi-Rez, dostaliśmy informację, że czeka nas 10 gier, z czego 5 na europejskich serwerach a 5 na maszynach ulokowanych w USA. Na 1h przed startem rozgrywek powiadomiono nas, że jednak wszystkie gry odbędą się na serwerach amerykańskich, ponieważ serwery EU mają jakieś problemy i są zbugowane. To było 2 miesiące temu, do tej pory nie doczekaliśmy się rozwiązania problemu. Dlatego też powoli rezygnujemy z udziału w tych rozgrywkach, dopóki organizatorzy nie zapewnią odpowiednich warunków zaproszonym graczom. Drugim problemem jest to, że konkurencja w gatunku Battle Royale jest już tak duża i tak silnie ugruntowana na rynku, że Realm może mieć problemy, aby się przebić. Niemniej podjęliśmy ryzyko. Zobaczymy czy się opłaci.

Realm Royale Foto: Materiały prasowe

Od marca przez waszą organizację przewinęły się 3 zespoły CS:GO. Skąd tak duża rotacja?

Myślę, że jak na standardy polskiej sceny CS:GO to i tak mieliśmy dosyć sporą stabilizację. Trzeba pamiętać, że na prowadzenie organizacji bardzo wpływają czynniki ludzkie. Mamy do czynienia z 5-6 osobami, która spędzają ze sobą połowę swojego wolnego czasu. W takich sytuacjach często pojawiają się jakieś czynniki, które zaważą o tym, czy dany skład będzie ze sobą grał dalej czy nie. Pierwszy zespół wspominam bardzo dobrze i nadal utrzymujemy z nim kontakt. Niestety skład rozpadł się przez prywatne sytuacje poszczególnych zawodników. Jeden z nich wyjechał na zagraniczny staż, drugi musiał iść do pracy, trzeci miał inne powody i stopniowo wszystko się posypało. Drugi skład rozpadł się, gdyż nie było ani chemii, ani wyników. No cóż, życie. Teraz mamy bardzo stabilny skład, byłych graczy Alsen-Team, którzy od marca grają ze sobą praktycznie niezmienionym składem.

W jakich okolicznościach przejęliście skład z Alsen Team?

Chłopaki odeszli z poprzedniej organizacji. Powody rozstania niech pozostaną między zainteresowanymi. Jeden z moich byłych graczy poinformował mnie, że Olfii chce mnie dodać do znajomych na Steam i pogadać. Porozmawialiśmy, zagrałem z chłopakami w otwarte karty, chwilkę negocjowaliśmy, przypadliśmy sobie do gustu i podpisaliśmy umowy.

Aktualny zespół Onca Gaming jeszcze jako Alsen Team Foto: Facebook

Kilka dni temu pożegnaliście Olfiiego, który był filarem składu. Drużyna utrzyma poziom po jego odejściu?

Jestem zwolennikiem stabilizacji. Bardzo dużo drużyn na Polskim podwórku nie potrafi pograć ze sobą dłużej niż 3 miesiące, co przekłada się na słabe wyniki. Fenomenem sklejki, która nie musiała ze sobą długo grać, a szybko sięgnęła po sukcesu może być słynny Adwokacik, późniejsze tomorrow.gg. Trzeba jednak pamiętać, że w ich przypadku mówimy o bardzo doświadczonych graczach. Moje chłopaki robią postępy, ponieważ wyłamali się z tego toku myślenia i grali ze sobą nieprzerwanie od marca tego roku. Olfii był ważną częścią zespołu, miał duży wpływ na grę i funkcjonowanie drużyny. To mogło mieć też swoje minusy. Mam nadzieję, że ta zmiana wpłynie pozytywnie na chłopaków, a nowego zawodnika ogłosimy na dniach. Życzę Olafowi, aby poukładał sobie wszystko tak jak sobie wymarzy. Może kiedyś spotkamy go w przeciwnej drużynie na serwerze.

Na jakie warunki może liczyć wasz skład CS:GO?

Patrząc na to co dzieje się w polskich organizacjach myślę, że chłopaki nie mogą narzekać. Skoro zgodzili się na warunki, myślę, że one też im odpowiadają.

Jakie macie oczekiwania wobec obecnego sezonu ESL MP?

Naszym celem jest utrzymanie się w lidze. Nie będzie łatwo go osiągnąć. Przez wszystkich jesteśmy skazywani na porażkę, lecz wierzymy, że możemy pokonać drużyny z dołu tabeli i ostatecznie utrzymamy się w lidze. Wiem, że stać nas na to. Z każdego spotkania wyciągamy wnioski, a potwierdzeniem moich słów niech będzie wynik 14:16 w meczu z AGO.

Mecz z AGO dowodzi, że drużyny z czołówki już teraz są w waszym zasięgu?

W esporcie jak i w sporcie tradycyjnym wszystko jest możliwe. Kopciuszek może wygrać z potentatem. Ważne jest, aby z takich spotkań z topowymi drużynami wyciągać odpowiednie wnioski. Wydaje mi się, że przed nami jeszcze sporo pracy i ze strony organizacyjnej, ale też tej drużynowej. Uważam jednak, że te lepsze zespoły nie powinny nas lekceważyć. Czas pokaże, a najlepszą odpowiedzią na twoje pytanie niech będzie tabela na koniec sezonu ESL MP. To wtedy dowiemy się, czy jesteśmy w stanie konkurować z najlepszymi.

ESL MP Foto: newspix

Czego brakuje jeszcze zawodnikom?

Powiem szczerze, że nie mi oceniać. Od tego są trenerzy, analitycy i sami zawodnicy. Zawsze po przegranym meczu staram się pytać chłopaków czy wiedzą co zrobili źle, co nie poszło i czy wiedzą jak to poprawić. Zazwyczaj dostaje odpowiedź twierdzącą i widzę, że chłopaki nad tym pracują. Czasem zdarzają się też takie spotkania, gdzie nic nie funkcjonuje dobrze i nic nie wychodzi. Wtedy po prostu potrzeba czasu, kilku głębszych oddechów, może krótkiej przerwy, a potem ciężkiej pracy i treningów.

Czego wymagasz od zawodników poza wynikami?

Zaangażowania. Jedziemy na tym samym wózku, każdy dąży do tego samego celu. Ja jako właściciel dbam o profesjonalizację mojej działalności. Analitycy, trenerzy zmierzają do samodoskonalenia się i trenowania coraz to lepszego zespołu i analizowaniu coraz to lepszych drużyn. Sami zawodnicy starają się osiągnąć perfekcję w tym, co robią. Nikt im nie każe grać, więc bardzo nie odpowiada mi, gdy nagle któremuś zawodnikowi po prostu przestaje zależeć. Zdaje sobie sprawę, że uprawianie tej dyscypliny zajmuje tym młodym chłopakom bardzo dużo czasu, aczkolwiekrobią to z własnej woli, więc utrzymanie zaangażowania nie powinno być problemem. Uprzedzając domysły osób czytających ten wywiad - moim zawodnikom zapału nie brakuje.

A co z budowaniem marki osobistej?

Ten aspekt jest w Polsce zaniedbany. Dużo zawodników albo nie posiada własnych social media, albo źle je prowadzi. W naszym zespole tylko dwóch graczy stara się w miarę regularnie wrzucać nowe posty. To jest sfera, nad którą będziemy musieli jeszcze popracować i mam nadzieję, że w najbliższym czasie trochę się w tym podciągniemy. Jest to kluczowe, dla mnie jako właściciela organizacji, ponieważ pomaga to w negocjacjach z potencjalnymi sponsorami. Zawodnicy często nie mają tej świadomości.

Uświadamianie ich to zadanie organizacji?

Wcześniej wspominałem o tym, że dążymy do jednego celu: do bycia najlepszymi, do wygrywania i stawania się coraz to lepszą organizacją i zawodnikami. Oznacza to, że organizacje wspólnie z zawodnikami powinny działać na tej płaszczyźnie, aby zwiększać swoją wartość. Nie może być tak, że organizacja zostawia zawodnika z tym wszystkim samemu sobie. Potem mamy takie laurki, gdzie zawodnik wyzywa się w komentarzach z innymi osobami. To źle wpływa nie tylko na wizerunek samego zawodnika, ale również całej organizacji.

Zobacz komentarze