ESL Polska, czyli początki w bibliotece, amerykańskie wizje i hegemonia polskiego rynku

ESL Foto: ESL

W naszym cotygodniowym cyklu "abecadło Esportu" prześwietlamy podmioty, które na polskim rynku sportów elektronicznych odgrywają największą rolę. Słysząc hasło "esport", pierwszym skojarzeniem większości polskich zawodników będzie ESL Polska. To nasz krajowy oddział organizacji, która bez cienia wątpliwości zrewolucjonizowała wizerunek i rozwój sportów elektronicznych. 

Kto by się spodziewał, że historia najpotężniejszej ligi esportowej w Polsce zaczęła się w... jednej z warszawskich bibliotek. Tam Rafał i Krzysztof Pikiewicz poznali człowieka, który opowiedział im o fenomenie esportu. Sami są graczami i fanami esportu, ale nigdy nie należeli do wybitnie uzdolnionych w tej dziedzinie i nie osiągnęli poziomu zawodowych graczy. Postanowili więc zająć się organizacją przestrzeni, która umożliwiałaby rywalizację innym zawodnikom. - Ku naszemu zaskoczeniu już wtedy w Polsce istniały portale o tematyce esportowej, a gracze spotykali się w kafejkach i rywalizowali o jakieś małe nagrody. My chcieliśmy zrobić oficjalną ligę. Tak narodził się pomysł Ligi Cybersport. Szukaliśmy partnera biznesowego i dość szybko trafiliśmy do marki Heyah. Oni byli bardzo innowacyjni we wszystkich swoich działaniach, więc "projekt esporotowy" przypadł im do gustu. To doprowadziło nas do tego, że pod koniec 2005 roku zorganizowaliśmy pierwsze finały Ligi Cybersport w warszawskim Blue City - wspomina Rafał Pikiewicz, dyrektor zarządzający ESL Polska. 

Początkowo organizację tworzyły zaledwie 3 osoby, ale projekt bardzo szybko się rozwijał i przygarniał kolejnych pasjonatów. Jednymi z pierwszych współpracowników braci Pikiewicz był dobrze znany wszystkim fanom esportu Janusz "Hayabusa" Kubski, a także Maciej Pawłowski (do dziś współpracuje z organizacją) i Sebastian Nanasik. W 2010 roku włodarze Ligi Cybersport postanowili połączyć się z ESL i stworzyć polski oddział tej firmy. - Usiedliśmy z nimi do rozmów, ponieważ stwierdziliśmy, że nie ma sensu rywalizować i można połączyć siły. ESL dawał możliwości rozwoju globalnego. Otwierał nam drzwi, do których być może do dziś byśmy nie zapukali - wspomina Pikiewicz. 

Fani gier bardzo szybko zobaczyli efekty pracy ESL Polska. Trochę ponad pół roku po złożeniu podpisów na umowie, w naszym kraju pojawił się pierwszy międzynarodowy turniej European Battle.net Invitational, który odbył się 6 sierpnia 2011 roku w warszawskich Złotych Tarasach. - Od początku naszej działalności w obszarze esportu, chcieliśmy w Polsce robić eventy tj. w Stanach czy Korei. Mieliśmy wizję amerykańskich dużych imprez, wielu świateł, wielkiej sceny. My byliśmy po prostu fanami tej rozrywki - mówi Rafał Pikiewicz. 

W tej chwili ESL Polska w niczym nie przypomina "projektu kumpli". To doskonale zorganizowana i świetnie prosperująca firma, zatrudniająca ponad 100 osób. Z osobnym działem ds. finansów, produkcji, telewizji, contentu i mediów. Przychody ESL Polska, to nie tylko ich własne przedsięwzięcia tj. ESL Mistrzostwa Polski. To również zlecenia, które realizują na rzecz globalnej firmy. - Nasze struktury produkcyjne mają na tyle wysokie kwalifikacje, umiejętności i odpowiedni sprzęt, że bardzo często współrealizujemy projekty globalne firmy. Nasi ludzie jeżdżą praktycznie po całym świecie, ale zdarza się, że także z Polski realizujemy jakieś transmisje, jak np. ligę Rainbow Six dla Ubisoftu - tłumaczy Aleksander Szlachetko, dyrektor zarządzający ESL Polska. 

ESL Mistrzostwa Polski Foto: ESL

Tydzień temu na Poznań Game Arena zakończyły się finały 17. sezonu ESL Mistrzostw Polski. W pierwszych eliminacjach do mistrzostw organizowanych prze Ligę Cybersport wzięło udział 3500. zawodników. Dziś ta liczba jest nieporównywalnie większa. - Zarejestrowanych graczy mamy ponad 400 tysięcy, a aktywnych około 260 tysięcy. Ciekawe jest natomiast to, że kilka lat temu oglądalność była niższa, a rozgrywki amatorów cieszyły się większą popularnością, przez co mieliśmy więcej aktywnych zawodników. Teraz ten balans jest odwrotny, bo struktury naszych turniejów uległy profesjonalizacji i modernizacji. Trochę jak z piłką nożną. Wszyscy lubią oglądać, ale mniej osób gra - mówi Adrian Kostrzębski, Rzecznik Prasowy ESL Polska. - Teraz dzięki zwycięstwu w ESL Mistrzostwach Polski, zespół może awansować aż do MDL League. To coś na wzór piłkarskiej Ligi Europy, gdzie grają bardzo dobre zespoły z całego świata. Taką drogę w zeszłym sezonie pokonało AGO Esports.- dodaje Rafał Pikiewicz. 

IEM Foto: ESL

Flagowym projektem ESL jest Intel Extreme Masters, które po raz pierwszy w Polsce pojawiło się w 2013 roku. Realizacja ze strony ESL Polska i publiczność w katowickim Spodku zrobiła tak duże wrażenie, że już rok później w tym samym miejscu odbyły się światowe finały tej imprezy. W nadchodzącym 2019 roku, po raz siódmy z rzędu Katowice będą gospodarzem światowych finałów Intel Extreme Masters. Poprzednią edycję na żywo oglądało 169 000 osób w ciągu dwóch weekendów, a transmisje za pomocą różnych kanałów dystrybucji były oglądane przez 2 miliardy minut. - To święto nie tylko dla polskich zawodników, ale i dla najlepszych graczy z całego świata. Mam wrażenie, że przez te kilka lat udało nam się stworzyć w Katowicach coś wyjątkowego, czego nie ma, i chyba nie będzie nigdzie na świecie - mówi Aleksander Szlachetko. - Chciałbym, aby kiedyś IEM miał taki status, jak w piłce nożnej mistrzostwa Europy. To znaczy, że przez miesiąc gracze są podporządkowani tylko i wyłącznie jednemu turniejowi - dodaje Rafał Pikiewicz. - Ja mam takie powiedzenie. Uważaj o czym marzysz, bo może się spełnić - zakończył Adrian Kostrzębski.  

Na pewno niezaznajomionym z tematem ciężko uwierzyć w drogę jaką przeszedł projekt braci Pikiewicz. Od pierwszego turnieju w warszawskim Blue City minęło już 13 lat, a imprezy organizowane obecnie przez ESL Polska wypełniają katowicki Spodek do ostatniego miejsca. Za nieco ponad 4 miesiące najlepsi gracze na świecie ponownie przyjadą do Polski, by rywalizować na imprezie zaznaczonej czerwonym kółeczkiem w kalendarzu każdego z nich. Z tej historii płynie morał, którego najlepszym streszczeniem są słowa Adriana Kostrzębskiego - Uważaj o czym marzysz, bo może się spełnić. 

Zobacz komentarze