CEO Mixer: Nie będziemy próbować przejąć Twitcha

Mixer Foto: Mixer

Platforma streamingowa Mixer znalazła się w centrum uwagi, po tym jak pierwszego sierpnia Tyler "Ninja" Blevins ogłosił, że od teraz jego transmisje będą dostępne tylko tam, a nie jak do tej pory miało to miejsce, na Twitchu. Ten ruch to bardzo duża inwestycja, mająca na celu przyciągnięcie nowych widzów i streamerów, którzy do tej pory, jak Ninja, korzystali głównie z konkurencyjnych platform.

Mimo tego transferu, Mixer nie zamierza przejmować wielu gwiazd. A tak przynajmniej twierdzi Matt Salsamendi, CEO i współzałożyciel Mixer, który wczoraj streamował na swojej platformie.

"Naszym celem od zawsze było wspieranie obu społeczności. Chcemy żeby cały strreaming rósł, a Mixer odnosił w branży sukcesy." powiedział Salsamendi.

Współzałożyciel Mixer skorzystał również z okazji i odpowiadał widzom na pytania związane z platformą. Wielu z nich prawdopodobnie odwiedzało stronę po raz pierwszy, najpewniej za sprawą "transferu" Ninji. Jeden z widzów zapytał jakie są główne róznice między Twitchem, a Mixerem.

"Jedną z rzeczy od których zaczęliśmy, było sformowanie jasnych i obiektywnych zasad korzystania z naszych usług. Chcieliśmy, żeby to czy ktoś łamie zasady, czy nie, było jasne od samego początku." odpowiedział Salsamendi. Poza tym CEO Mixer wskazał na różnice w technologii, dostępnych opcjach i właśnie podejściu do społeczności.

Zasady korzystania z serwisu są dużo istotniejsze niż może się na pierwszy rzut oka wydawać. Prawie codziennie możemy przeczytać o problemach i banach na Twitchu. Dla przykładu klip pewnej streamerki, na którym karmiła piersią, został usunięty choć nie ma na to podpunktu w zasadach. Félix “xQc” Lengyel miał otrzymać trzydniowego bana po tym jak przelotem pokazał swoje "przyrodzenie" podczas transmisji, choć ostatecznie kanał mógł ponownie rozpocząć nadawanie po niecałych 24 godzinach.

Wydaje się, że Mixer uczy się na błędach popełnianych przez Twitch i w tym upatruje swojej szansy na rozwój, zamiast w wykupywaniu gwiazd konkurencji. Czy to wystarczy do zmiany lidera rynku streamingowego? Czas pokaże.

Zobacz komentarze