Adrian Kostrzębski: Teraz się okaże, kto profesjonalnie zajmuje się esportem [WYWIAD]

Koronawirus to słowo w ostatnich dniach odmieniane przez wszystkie przypadki. Esport jednak dzięki swojej specyfice w porównaniu do innych branż może działać względnie normalnie. Porozmawialiśmy z Adrianem Kostrzębskim, rzecznikiem prasowym ESL, o tym jak firma oraz cała branża radzi sobie z obecną sytuacją, o tym co się działo na IEM Katowice 2020 oraz zapytaliśmy o ostatnie zmiany w x-kom AGO.

Patryk Stec: Zacznijmy od bardzo ważnej kwestii. Statuetka Polish Esport Awards czeka na Was w naszej redakcji i się kurzy. Coś trzeba z tym zrobić.

Adrian Kostrzębski: Jak cały kurz związany z aktualną sytuacją epidemiczną opadnie, to obiecuję, że spotkamy się i odbierzemy statuetkę, bo będzie na pewno bardzo ładnie wyglądała w naszym biurze!

IEM Katowice 2020 to był najtrudniejszy okres w Twojej karierze związanej z esportem?

Był to trudny okres dla mnie oraz całego naszego zespołu, któremu jestem wdzięczny za wspólny wysiłek, ale utwierdziłem się w przekonaniu że pracują lub współpracują z nami świetni ludzie, specjaliści w swoich dziedzinach, którzy są pasjonatami esportu.

Ten turniej był pierwszą tak dużą imprezą esportową, która odczuła konsekwencje związane z epidemią koronawirusa. Spodziewaliście się wtedy, że to wszystko zajdzie aż tak daleko?

Chyba nikt wtedy się nie spodziewał takiej eskalacji problemu z koronawirusem, aczkolwiek mam poczucie dobrze wykonanej pracy wraz z zespołem przed tą imprezą. Zrobiliśmy wszystko to, o czym teraz się mówi jeszcze głośniej. Wszelkie zabezpieczenia medyczne, wszelkie środki bezpieczeństwa. To zrobiliśmy z najwyższą uwagą i troską o odwiedzających.

Pusty Spodek

Decyzja wojewody zapadła jednak na ostatnią chwilę. O ile sam fakt zamknięcia imprezy nie podlega dyskusji, to moment, w którym to zrobiono, czyli na ostatnią chwilę, naraził Was na jakieś szkody. Czy możecie zastosować jakieś środki prawne w tej sytuacji?

Myślę, że jest za wcześnie, aby mówić o działaniach prawnych. Teraz koncentrujemy się przede wszystkim na kibicach, na naszych partnerach biznesowych, żeby wszystkie kwestie porozwiązywać jak najszybciej i korzystniej dla obu stron. Sama decyzja została wydana bardzo późno, bo na kilka godzin przed początkiem imprezy. Wcześniej otrzymywaliśmy dużo zapytań w kontekście zabezpieczenia naszej imprezy. Tym bardziej, w czwartek około 11 była u nas wizytacja Powiatowej Inspekcji Sanitarnej, która wydała werbalną, pozytywną opinię na temat naszego przygotowania imprezy. Potem mieliśmy wizytację służb zabezpieczających obecność ważnych gości. Nikt nie spodziewał się takiej decyzji. Nie pozostało nam jednak nic innego jak się do niej dostosować i sprawić, aby sam turniej odbył się bez przeszkód, mimo że widok pustego Spodka z zawodnikami był smutny. Chciałbym jeszcze tylko dodać, że cały czas prowadzimy proces zwrotu biletów. Wszystkie osoby, które je kupiły i chcą oddać, zachęcam do kontaktu. Wszystkie szczegóły znajdują się na stronie Intel Extreme Masters.

Czy wykonaliście jakieś szacunki ile Was kosztowało to, że ta decyzja zapadła w tak późnym terminie?

Mamy, ale nie mogę jeszcze zdradzić z czym ta decyzja się wiąże. Mamy wstępne szacunki, ale jeszcze jest czas, aby zrobić dokładne wyliczenia. Dużo kwestii jeszcze jest otwartych.

Ale zapewne jest to kwestia milionów, a nie setek tysięcy?

Wystarczy spojrzeć na rozmach tej imprezy i każda nawet niedoświadczona osoba w kontekście organizacji imprez jest w stanie oszacować naszą stratę. Ale na razie jest za wcześnie na dokładne kwoty.

Branża esportowa jest uprzywilejowana w porównaniu do innych branż w dobie koronawirusa, bo opiera się w dużej mierze na internecie. Wy jako ESL jesteście na to gotowi?

Esport zatacza koło, wracamy do naszych korzeni. W ESL mamy olbrzymie doświadczenie w rozgrywkach internetowych. Mamy to szczęście, którego nie mają organizatorzy w sporcie tradycyjnym, że możemy przenieść nasze rozgrywki do internetu. Nawet wtedy, gdy były zaplanowane jako wydarzenia offline. Przez to gracze czy widzowie aż tak bardzo nie cierpią, a wręcz możemy zobaczyć jeszcze większe zainteresowanie pod kątem oglądających czy uczestników turniejów online, które organizujemy.

W obecnej chwili mamy dwugłos jeśli chodzi o przyszłość esportu. Część osób uważa, że esport na kryzysie może tylko zyskać, a jest grupa osób, która sądzi, że kryzys ekonomiczny, który niewątpliwie nam grozi, może spowodować, że w esporcie będzie mniej pieniędzy. Jak to wygląda z Twojej perspektywy?

Prawda jest jak zawsze pośrodku. Na pewno będzie czas kiedy esport będzie dużym beneficjentem rynku reklamowego, aczkolwiek mając doświadczenia z kryzysu 2008 roku, kiedy firmy dostrzegą pewne problemy gospodarcze, kurek z pieniędzmi na reklamę zostanie delikatnie przykręcony. Teraz kwestia tego czy firmy w branży esportowej, które mają odpowiednie umiejętności, dowożą, zabezpieczyły się na taką sytuacje i są sprawne biznesowo ten cięższy okres przetrwają. Mniej doświadczone instytucje esportowe mogą mieć pewien problem. To będzie czas próby, który nam pokaże kto profesjonalnie zajmuje się esportem, a kto tylko dorywczo i chałupniczo próbował coś tutaj robić.

Uważasz z dzisiejszej perspektywy, że branża esportowa była gotowa na taki kryzys jak ten czy mamy duży problem?

To zależy jak na to spojrzeć. Czy byliśmy na to gotowi pod kątem organizacyjnym? Jak najbardziej. Przerzucić się do online’u z takim doświadczeniem jakie posiadamy nie jest żadnym problemem. Czy jesteśmy przygotowani na to finansowo? Część firm tak, część firm pewnie nie. Myślę, że powinniśmy się spodziewać pewnych zmian. Jednak liczę, że wszyscy wyjdą z tej sytuacji w miarę bezpiecznie.

I uważasz, że esport w tej chwili wykorzystuje swoją szansę, biorąc pod uwagę to, że cały sport tradycyjny jest w tej chwili w zawieszeniu?

Myślę, że tak. Bardzo dużo otrzymujemy pozytywnych sygnałów od sportu tradycyjnego. Myślę, że instytucje sportowe też będą czerpać z naszych doświadczeń lub wręcz się z nimi łączyć. Będą starać się zminimalizować wszystkie straty. Na pewno wystartują turnieje w gry piłkarskie, może wyścigowe, może rajdowe.

Adrian Kostrzębski

A jak ESL wykorzystuje tę sytuację?

W tej chwili mamy uruchomionych wiele turniejów online zarówno w Polsce, jak i na świecie. Przed nami wiele aktywacji, o których niedługo będziemy mówić. Na naszych kanałach puszczamy powtórki najlepszych transmisji. Zaczęliśmy od ESL Mistrzostw Polski. Trwają rozgrywki ESL Pro League, transmitowane w Polsat Games. Za chwilę puścimy dodatkowe materiały wideo, które mamy przygotowane, m.in. z IEM Katowice. Każdy fan esportu coś przyjemnego dla siebie znajdzie. Od oglądania poprzez granie i różne aktywacje, wokół social mediów.

Udało wam się może zaobserwować jakieś specyficzne działania biznesu w ostatnim czasie?

Zaobserwowaliśmy zwiększone zainteresowanie marek turniejami online dla zawodników.

Z czego to może wynikać?

Chyba chodzi o taką odpowiedzialność społeczną, żeby ludzie zostali w domach. Chęć przyłączenia się do akcji "Zostań w domu!". Widzimy też, że troszeczkę wolniej podejmowane są decyzje, jeśli chodzi o pewne akcje. Z jednej strony bardzo chcemy, a z drugiej musimy czekać na decyzję czy robimy i na jakich warunkach? Firmy oglądają złotówkę z każdej strony przed podjęciem decyzji.

Mocno skupiliśmy się na jednej grze, a jednak ESL to nie tylko CS:GO. Zauważyliście w ostatnim okresie, aby jakieś gry zyskiwały mocno na popularności?

Gry mobilne bardzo mocno wyskoczyły do góry. FIFA zawsze była wysoko, ale teraz gra w nią znacznie więcej osób. Bardzo z dużym zaciekawieniem obserwujęe turnieje NBA 2K20 w USA, na które zapisuje się bardzo wielu graczy, w Europie zresztą również. To są takie tytuły, które dość mocno zaskakują nas Polaków, ale pokazują drzemiący w nich potencjał.

Oprócz gier, które wspomniałeś, ostatnio dość mocno rośnie znaczenie simracingu. Też się temu przyglądacie?

Tak, osobiście też jestem fanem simracingu. Jak tylko mogę, to jeżdżę. Widzę olbrzymi potencjał w tych rozgrywkach. Liczę na to, że przełoży się to na zainteresowanie branży, kibiców, jak i influencerów.

Zobaczymy simracing w ESL?

Robimy kroki w tym kierunku. Od nas są bardzo duże oczekiwania pod kątem jakości turniejów. Z jednej strony bardzo chcemy to uruchomić, ale z drugiej strony nie możemy sobie pozwolić na wypuszczenie byle czego, dlatego to troszeczkę dłużej trwa.

Na pewno nie ułatwia sprawa kontrolerów i różnego rodzaju asyst.

Musimy jakieś założenia przyjąć, bo ludzie różnie jeżdżą. Można uruchomić równie dobrze dwie ligi. Profesjonalną, gdzie można jeździć przy pomocy kierownicy i amatorską, gdzie jeździ się na wszystkim innym, co nie oddaje dokładnie ruchu kierownicą, np. za pomocą padów czy klawiatury. Ale czy jest sens? Zawsze warto starać się o jak najlepsze wyniki, a wydaje się, że kierownice z roku na rok w Polsce są popularniejsze.

W takim razie simracing w ESL to jest kwestia najbliższych tygodni czy bardziej miesięcy i lat?

Zdecydowanie bardziej tygodni.

Przejdę teraz bardziej do rywalizacji. x-kom AGO przy zakontraktowaniu oskarisha ogłosiło również, że będzie chciało zbudować 10-osobowy skład. Jak oceniasz ten pomysł?

Podziwiam odwagę, bo jest to działanie kompletnie niestandardowe, z którym nie mieliśmy wcześniej do czynienia. Bardzo dużo negatywnych opinii w internecie wylało się na ten temat. Nawet w mediach zagranicznych. Wszyscy się zastanawiali: "Po co? Dlaczego? Przecież esport to gra drużynowa, ważne jest zgranie, itd.", ale wydaje mi się, że ta decyzja nie wzięła się znikąd. Jest ona poparta olbrzymim doświadczeniem zarządu x-kom AGO w sportach tradycyjnych. Nie raz i nie dwa pokazali, że to co najlepsze w sporcie chcą przenieść do esportu, więc eksperymentują. Wiedzą już jak funkcjonuje pięcioosobowy zespół, jakie ma wady i zalety. Teraz postanowili spróbować z większą liczbą zawodników. Trzymam kciuki. Każdy wynalazca na początku jest szaleńcem. Ta decyzja według mnie wyczerpuje znamiona bycia szalonym, ale próbujmy, bo jeśli esport będzie cały czas wyglądał tak samo to stanie się nudny, a właśnie takie barwne historie nadają kolorytu naszej branży.

Z pewnością w Polsce tego jeszcze nikt nie robił.

Wydaje mi się, że nawet na świecie. Były zespoły, które miały dwie dywizje, ale nie było dziesięciu zawodników, którzy rotowali.

To rodzi również inny temat do dyskusji. Część osób widzi to tak, że x-kom AGO będzie rotował składem jak w piłce nożnej. Może być też tak, że Minirox będzie wystawiał jedną piątkę w jednych rozgrywkach, a drugą w drugich. Wy jako organizator przyjmujecie produkcję jako pewną markę, na którą pracuje dana piątka zawodników.

Z jednej strony jest tak jak mówisz, ale z drugiej będzie trzeba na nowo poruszyć temat do kogo należy slot w turnieju. Do graczy czy organizacji? Jak do graczy, to do ilu graczy? Jak trzech, to których trzech? Tych, którzy zagrali najwięcej czy trzech, którzy byli zgłoszeni w zespole. To są takie niuanse, nad którymi będziemy musieli wewnętrznie się zastanowić.

Tematy

ESL

koronawirus

Zobacz komentarze

Zobacz także

Lista artykułów

Rozwiń więcej