Żyjący Fortnitem 16-latek zawalczy na mistrzostwach świata o miliony dolarów [WYWIAD]

Szkołę średnią wybrał przypadkiem, a w wakacje zamiast odpoczywać, spędza wiele godzin na treningach. Maciej "teeq" Radzio ma zaledwie 16 lat, a już udało mu się odnieść nie lada sukces. Nastolatek zarobił ponad 50 tysięcy dolarów, awansując na mistrzostwa świata w Fortnite. Dzięki temu już w lipcu poleci do Nowego Jorku, aby walczyć o następne miliony. Niedługo po triumfie porozmawialiśmy z nim i jego trenerem Rafałem "BaBeliUtem" Zajączkowskim. Czy Maciej wie, na co wyda pieniądze? Dlaczego wiąże karierę z Fortnite i właściwie nie ma innych planów na przyszłość? Co myślą o tym jego rodzice?

Paweł Gościniak: Teeq – ile zarobiłeś w ciągu dziesięciu tygodni kwalifikacji do mistrzostw świata?

Teeq: Liczyłem, że blisko 7 tys. dolarów, ale nie uwzględniłem podatków. Awans do finałów zapewnił mi 50 tys. dolarów, a w Nowym Jorku będę walczył o jeszcze większe kwoty.

Paweł Gościniak: Mowa o ogromnych pieniądzach w puli nagród. Epic Games na same finały przeznaczyło 30 milionów dolarów. Myślałeś już, na co wydasz pieniądze?

Teeq: Na razie o tym nie myślę. Odkładam je i może zrobię coś z nimi, gdy będę miał 18 lat. Zobaczymy.

Dynamind Foto: Materiały prasowe

Paweł Gościniak: Czeka cię kolejny etap edukacji. Jaką szkołę średnią wybrałeś? Dlaczego właśnie ta?

Teeq: Poszedłem do technikum do klasy informatycznej. Nie mam jakichś większych planów wobec tego kierunku. Po prostu musiałem coś wybrać. Nie wiem też, czy będę wybierał się na studia. Na razie skupiam się na graniu w Fortnite. Teraz nie myślę o tym, co będzie potem.

Paweł Gościniak: Jaka była reakcja twoich rodziców na wieść o zarobieniu takiej kwoty i planie lotu do Nowego Jorku?

Teeq: Oczywiście bardzo się ucieszyli, są ze mnie dumni. Z kolei kiedy odpaliłem po turnieju transmisję na żywo, ludzie pytali się mnie, czy jestem zadowolony. Mówiłem, że tak, jasne. Nie ekscytowałem się aż tak bardzo, ale pewnie w Stanach Zjednoczonych będzie zupełnie inaczej. Rodzice wręcz odwrotnie - byli rozemocjonowani.

Paweł Gościniak: Polecą z tobą do Nowego Jorku?

Teeq: Niestety nie, lecę wraz z organizacją.

Paweł Gościniak: Na Fortnite World Cup zakwalifikował się także niezrzeszony w żadnej organizacji 15-letni luKi tjk. Jest dosyć tajemniczy. Co o nim wiecie?

Teeq: Rozmawiam z nim czasami na Discordzie. Widziałem nie raz jak gra, jest bardzo utalentowany i dlatego dostał się do finałów.

BaBeliUt: Ja kojarzę go głównie z polskich rozgrywek. Tam pojawia się regularnie i naprawdę nieźle gra. Kibicowaliśmy mu, żeby awansował. Wiele osób mówi, że miał szczęście, ale te szczęście trzeba też umieć wykorzystać. Zrobił to perfekcyjnie i zasłużył sobie na bilet do Nowego Jorku.

Paweł Gościniak: Który Polak ma największe szanse zajść najdalej w mistrzostwach świata w Fortnite? Teeq, luKi tjk czy JarkoS z AGO Esports?

BaBeliUt: Ciężko powiedzieć. Wszystko zależy od tego, jak poradzą sobie ze stresem. Najmniejsze szanse ma luKi, bo nie grał jeszcze offline. To będzie jego pierwsza LAN-owa impreza i z pewnością odczuje ogromną presję. JarkoS wygrał polską edycję ESL Katowice Royale, więc widać, że radzi sobie z nerwami. Teeq na pewno sobie poradzi. Kiedy w Spodku część graczy odchodziła od komputera zestresowana, ten szedł w pełni wyluzowany i uśmiechnięty. Z doświadczenia wiem, że najtrudniejszy jest pierwszy mecz. Zawodnicy się denerwują, a kiedy już wkręcą się w rywalizację, jest coraz lepiej.

Teeq: Na tym etapie nie można oceniać graczy po umiejętnościach, tylko po tym, jak radzą sobie ze stresem.

Paweł Gościniak: Dlaczego żadna polska dwójka nie zakwalifikowała się do Fortnite World Cup?

Teeq: Nie wiem, bardzo mnie to zdziwiło. Wraz z 3vilem byliśmy blisko, w końcu zajęliśmy 13. miejsce. Nie wyszła nam ostatnia gra, brakowało nam kilku punktów do top 4. W najlepszej setce często pojawialiśmy się my, Hoopek i Shikuni, richart i mocarzz czy zeek i JarkoS. Czegoś zabrakło.

Paweł Gościniak: Jak czuje się reszta zawodników Dynamind, skoro tylko teeqowi udało się awansować dalej?

BaBeliUt: Nie są w stu procentach zadowoleni ze swoich występów, ale udało im się zarobić trochę pieniędzy. Liczę na to, że następnym razem przyłożą się jeszcze bardziej. Jako trener chłopaków widzę, jak bardzo się starają i jakie mają podejście. W takich sytuacjach na początku się denerwują, ale potem wracają do treningów. Na pewno jeszcze się o nich usłyszy. Wszyscy wspieramy teraz teeqa.

Paweł Gościniak: Co myślicie o kombinacjach zawodników, którzy nie reprezentują jednego zespołu, w rozgrywkach duo bądź trio? Jeśli dwójka graczy jest z różnych organizacji, to jedna mimowolnie promuje drugą. Czy nie wspierają tym swojej konkurencji?

Teeq: Jeśli się dogadują, to jest to jak najbardziej w porządku.

BaBeliUt: Głównie obserwujemy to mieszanie się na amerykańskiej scenie. Tam zawodnicy z dwóch różnych organizacji grają ze sobą w parach. Te formacje są na tyle duże, że ich to nie dotyka. Wygrana rozkłada się w końcu po równo na każdego gracza z danego duo czy tro.

Paweł Gościniak: Fortnite w zasadzie jest jedną z niewielu gier, które pozwalają na tak częstą współpracę dwóch osób z innych organizacji. W CS:GO czy LoL-u funkcjonują co prawda zmiennicy, ale nie jest to tak stałe, jak tu. Swoją drogą – którzy gracze z zagranicy są faworytami mistrzostw świata w Fortnite?

Teeq: Na pewno Mongraal z Team Secret, benjyfishy i MrSavage z NRG. Do tego cała ekipa E11, to zdecydowanie najmocniejsza drużyna. Chyba w każdym tygodniu kwalifikacji ich gracze znajdowali się w najlepszej dziesiątce.

Dynamind i PAGO Foto: Materiały prasowe

Paweł Gościniak: Nieźle radziło sobie też francuskie Solary. Ciekawa sprawa, bo na Twitchu regularnie ogląda ich kilkadziesiąt tysięcy osób na raz.

Teeq: Ta organizacja ma takie podejście, że skupia się bardzo na streamingu.

BaBeliUt: Zrobili stream house, gdzie mieszkają zawodnicy i praktycznie non stop prowadzą transmisje. Turnieje są coraz większe, fanów przybywa, a oni to wykorzystali.

Paweł Gościniak: Planujecie mocniej iść w streaming?

Teeq: Osobiście próbuję streamować. Teraz wymieniam procesor i kartę graficzną, więc będę mógł robić to jeszcze lepiej. Zobaczymy, jak to wyjdzie.

Paweł Gościniak: Dobrze się czujesz w roli streamera?

Teeq: Nie najgorzej. Często mam tak, że gdy gram na jednym monitorze, na drugim włączam przykładowo film na YouTube, co trochę mnie rozprasza. Na żywo nie mogę czegoś takiego zrobić.

BaBeliUt: Odkąd teeq zakwalifikował się do rozgrywek w Nowym Jorku, ludzie zdecydowanie chcą go oglądać. Wzrosło zainteresowanie jego osobą.

Paweł Gościniak: Jak zmienił się twój trening po dostaniu się do mistrzostw świata w Fortnite?

Teeq: Staram się poświęcać więcej czasu na grę. Po awansie zrobiłem sobie kilkudniową przerwę, ale wracam do treningów z pełną parą. W wolnym czasie zdarza mi się na odstresowanie grać w Metina.

BaBeliUt: Taka odskocznia jest potrzebna zawodnikom, żeby nie spędzali czasu wyłącznie przy tym tytule, z którym wiążą karierę.

Paweł Gościniak: Teeq, co myślisz o formacie Fortnite World Cup? Czy 10 tygodni to nie za długo na przeprowadzenie kwalifikacji?

Teeq: Wydaje mi się, że to optymalny czas. Nie jest ani za długo, ani za krótko. Jednak punktacja mogłaby wyglądać nieco inaczej, szczególnie w przypadku punktów za eliminację.

Paweł Gościniak: Turniej w aktualnej formie faworyzuje agresywny styl gry zamiast taktycznego?

Teeq: Można grać agresywnie, ale nie zawsze trzeba. Często zdarza się tak, że to ktoś inny zaatakuje ciebie i możesz wtedy zagrać na niego defensywnie.

BaBeliUt: Kiedyś punktacja wyglądała też nieco inaczej. Za zajęcie dobrego miejsca dostawało się 50 punktów. Wtedy liczyła się pozycja w tabeli i gra taktyczna, a teraz możesz w ciągu jednego czy dwóch meczów zrobić mnóstwo killi i przeskoczyć o kilka miejsc do góry. Na ESL Katowice Royale była trochę inna punktacja i większość zawodników była z niej zadowolona.

Paweł Gościniak: Teeq, miałeś w trakcie kwalifikacji jakiś ciężki tydzień lub problemy, które przeszkadzały ci w grze? Sporo graczy walczących o bilet do Nowego Jorku narzekało na technikalia.

Teeq: W pewnym momencie miałem problemy z kartą graficzną i tekstury błędnie wyświetlały się na moim monitorze. Niektórzy gracze faktycznie mieli problemy, np. zeekowi z AGO Esports nie zaliczono punktów, ponieważ przez błąd gry trafił do meczu, gdzie było 15 osób zamiast 100.

AGO JarkoS i zeek Foto: AGO Esports

Paweł Gościniak: Kwestia problemów technicznych staje się coraz częściej podejmowana, bo ciężko jest ogarnąć kilka tysięcy zawodników w jednym turnieju. W innych grach na raz rywalizuje przeważnie kilka, może kilkanaście osób. Tutaj mamy jednocześnie mnóstwo meczy, w których bierze udział setka ludzki.

BaBeliUt: Z drugiej strony liczba uczestników Fortnite World Cup powoduje, że całkiem łatwo gracze mogą zarobić pieniądze.

Paweł Gościniak: Myślicie, że po mistrzostwach świata zainteresowanie Fortnite w Polsce wzrośnie?

BaBeliUt: Zastanawiam się, jak to będzie. Społeczność polskich graczy ma dużo do zarzucenia twórcom gry. Boje się, że po Fortnite World Cup wielu zawodników sobie odpuści. Rozgłos będzie duży, ale poziom rywalizacji może zmaleć. Gracze poświęcają mnóstwo czasu na treningi, a w Fortnite trzeba mieć szczęście, żeby wygrywać. Co prawda ono samo nie wystarczy, ale musi dopisywać. Wydaje mi się, że w pewnym momencie zawodnicy stwierdzą "ta gra jest zbyt losowa" i ją porzucą.

Paweł Gościniak: Zgadzam się z tym. Losowość jest najczęstszym zarzutem przeciwko esportowi w Fortnite.

BaBeliUt: Gdy kilka tygodni temu oglądałem grę teeqa w kwalifikacjach, zaczęło do niego strzelać pięć osób na raz w jednym momencie. To też pewien element losowości. Pamiętam, jak wtedy się denerwował. Zastanawiał się, dlaczego właśnie jego atakują. Teeq jest bardzo opanowany i spokojny, ale pierwszy raz widziałem go wtedy tak nabuzowanego.

Teeq: Zazwyczaj jest tak, że jeśli pierwsza osoba zacznie strzelać, kolejne idą za nią i atakują ten sam cel. Jeśli jednocześnie strzela w ciebie kilka osób, to po chwili tracisz wszystkie materiały i nie jesteś w stanie się bronić.

Paweł Gościniak: Czytacie portale esportowe?

Teeq: Ja niezbyt.

BaBeliUt: Tak. Lubię poczytać opinię innych graczy i osób ze środowiska. Tak samo istotne jest zdanie zawodnika, jak i obserwatora. Trzeba patrzeć na jedne i drugie.

Paweł Gościniak: W Polsce nie jest przypadkiem za mało tekstów na temat Fortnite? Czy media wystarczająco interesują się tym tematem?

BaBeliUt: Nie wiem. Zależy jak na to spojrzeć. Polska społeczność w grze jest spora, co pokazuje, że gra jest u nas popularna. Mimo to nie wszystkie organizacje esportowe wchodzą w Fortnite. Wydaje mi się, że gra stara się przemówić do ludzi, ale nie każdy będzie lubił produkcję, która jest z gatunku Battle Royale i ktoś przykleił ją do esportu. Jesteśmy uczeni, że w wirtualnej rywalizacji liczą się umiejętności. W CS-ie masz refleks, a w Fortnite do tego dochodzi lokalizacja strefy czy to, jakie przedmioty znajdziesz. Trzeba mieć szczęście. Teeq zakwalifikował się w ostatnim tygodniu, bo wreszcie mu ono dopisało.

Teeq: Da się połączyć Fortnite i esport. W przypadku ostatnich kwalifikacji solo zdecydowanie miałem szczęście. Często dostawałem fajne przedmioty jak Combat Shotgun, który dał mi przewagę. Ekwipunek trzeba jednak umieć wykorzystać.

Paweł Gościniak: Wszyscy mówią, że losowość w Fortnite jest okropna. A może jednak ten element jest pozytywny?

Teeq: Różnie bywa. Jeśli nie masz szczęścia do broni, to musisz po prostu grać w inny sposób, często bardziej agresywny. Wtedy masz szansę go pokonać i podnieść jego przedmioty, które mogą okazać się bardziej przydatne niż te, które dotychczas znalazłeś.

Dynamind Foto: Materiały prasowe

Paweł Gościniak: Jakie są plany Dynamind po Fortnite World Cup?

BaBeliUt: Jesteśmy jedną z dwóch polskich organizacji, które będą reprezentować Polskę na mistrzostwach świata. Powalczymy na nich o jak najlepsze miejsce. Niedługo do gry wchodzi tryb trio, więc tam też się pojawimy. Teeq zagra z 3vilem i Kubxem, który nie jest w Dynamind. Z kolei squady najprawdopodobniej będzie grał z Crustym i snoozloozem. Mam nadzieję, że zobaczymy jeszcze ciekawe turnieje. Mistrzostwa świata zawiesiły poprzeczkę naprawdę wysoko.

Paweł Gościniak: Fortnite World Cup ma największą pulę nagród w historii esportu. Ciężko jednoznacznie stwierdzić, czy Epic raz jeszcze włoży w turnieje taką kwotę. Dochody z Fortnite w tamtym roku przekroczyły 2 miliardy, a popularność gry nie spada, więc pewnie czeka nas powtórka takich rozgrywek, a być może nawet turniej z większym rozmachem.

Teeq: Myślę, że będą szli za ciosem. Nie zapowiada się na to, żeby skończyli z takimi turniejami. Jeśli zorganizują kolejne rozgrywki na taką skalę, to mam nadzieję, że znowu się do nich zakwalifikuję.

BaBeliUt: Fajnie byłoby, gdyby Epic organizował regionalne LAN-y. Tego zdecydowanie brakuje. Jak na razie były DreamHacki i ESL Katowice Royale.

Paweł Gościniak: Musieliby dobrze przygotować je technicznie. Pamiętamy, że na początku turnieju w Spodku problemy techniczne przeszkadzały w grze.

Teeq: Tak, na polskim turnieju testowano właściwie samą koncepcję LAN-ów w Fortnite. Były to pierwsze rozgrywki tego typu w naszym kraju. Jeśli nauczą się na błędach, to kolejne wydarzenia mogą być naprawdę fajne i chętnie weźmiemy w nich udział, ale najpierw muszę pokazać się z jak najlepszej strony w Nowym Jorku.

Tematy

fortnite

teeq

Fortnite World Cup

Dynamind

AGO

JarkoS

ESL Katowice Royale

ESL

Zobacz komentarze

Zobacz także

Lista artykułów

Rozwiń więcej