Śmierć o krok. Wypadające paznokcie, spalony przełyk. Gracz ePiasta Gliwice o walce z wyjątkowo rzadką chorobą [ROZMOWA MIESIĄCA]

Gdyby trafił do szpitala o jeden dzień później, mogłoby go z nami nie być. Reprezentant ePiasta Gliwice w FIFA Bartosz „seVen” Majewski opowiada nam o błędnie postawionej diagnozie przez lekarzy, która mogła kosztować go życiem. Przeszedł przez prawdziwe piekło, ale na szczęście jest to historia z happy endem. Zapraszamy na rozmowę miesiąca.

Ta choroba trafia się jednej na 1-3 mln osób. W tej historii nie została zdiagnozowana poprawnie, co mogło doprowadzić do wielkiej tragedii. Bartek ma 22 lata, reprezentuje barwy ePiasta Gliwice oraz nadzoruje funkcjonowanie dywizji FIFA. W październiku 2018 roku trafił na Szpitalny Oddział Ratunkowy. Wtedy rozpoczął walkę, która wiele kosztowała jego i całą rodzinę.

Alan Kosiński: Jak do tego doszło, że znalazłeś się na SOR-ze?

Bartosz "seVen" Majewski: Odkrycie tej choroby nie było takie łatwe, ze względu na to, że jest piekielnie rzadka. Pierwszym objawem było bardzo ostre zapalenie spojówek. Lekarka na SOR-ze powiedziała, że nigdy tak ostrego zapalenia nie widziała. Na szczęście, poza podaniem leków na tę dolegliwość, pani doktor wycięła mi z okolic gałek ocznych nadmiar wydzieliny ropnej. Było to bardzo nieprzyjemne uczucie, ale dzięki temu prawdopodobnie uratowała mi wzrok. Jednakże postawioną diagnozą na SOR-ze była choroba bostońska, przy której leczy się jedynie objawy.

Piast Gliwice eSports Foto: Piast Gliwice / Materiały prasowe

Twój stan nie poprawiał się?

Na nieszczęście leczenie objawów trwało siedem dni. W tym czasie choroba (zespół Stevensa-Johnsona) przeszła już w tak zaawansowane stadium, że była bardzo realnym zagrożeniem dla życia. W tym czasie straciłem 9 kg masy ciała, co było spowodowane tym, że przez tydzień nie jadłem nic, a piłem zdecydowanie za mało. Miałem potworne problemy z przełykaniem. Leżąc samemu w domu ze wszystkimi objawami choroby, postanowiłem zadzwonić do mamy i dać sygnał, że trzeba coś robić, gdyż czułem wewnętrznie, że moje życie jest zagrożone. Skrajnie osłabiony i wyczerpany (nie byłem w stanie się samodzielnie poruszać) zostałem niezwłocznie przyjęty w drugim szpitalu, bo w pierwszym nie było miejsca. Tym działaniem prawdopodobnie uratowałem sobie życie, gdyż pani lekarka stwierdziła, że kolejnej nocy prawdopodobnie bym nie przeżył.

Rozpocząłeś walkę.

Na wstępie chciałbym podziękować pani lekarce, której jestem dozgonnie wdzięczny. Trafnie i celnie zdiagnozowała moją chorobę, co uchroniło mnie przed jeszcze poważniejszymi konsekwencjami. Wyobraź sobie, że był to pierwszy przypadek tej choroby w historii szpitala.

Walka z chorobą to przede wszystkim przyjmowanie bardzo mocnych sterydów, które całe szczęście zadziałały dobrze. Drugą sprawą było zbijanie szalenie niebezpiecznej gorączki (skoki od 37 do 41 stopni w około 15 minut). Dochodzenie do siebie i odzyskiwanie sił podczas rekonwalescencji było mozolne i długotrwałe. Jeśli chodzi o powikłania, to po samej chorobie było ich dużo: wypadające włosy, utrata wszystkich paznokci na dłoniach i stopach, odchodzenie skóry z praktycznie całego ciała, spalony przełyk (musiałem trzymać się ścisłej diety). Całe szczęście w obecnie muszę tylko unikać antybiotyków z tej konkretniej grupy, która wywołała tę reakcję. Reszta późniejszych powikłań mnie ominęła.

Piast Gliwice eSports Foto: Piast Gliwice / Materiały prasowe

Podczas twojej walki z chorobą, w internecie mogliśmy obserwować bardzo dużą liczbę postów pod hasztagiem #staystrongeseven, gdzie to nie tylko ludzie ze sceny FIFA starali się okazywać wsparcie, ale również ludzie z innych tytułów dzielnie trzymali za Ciebie kciuki.

Było to niesamowite uczucie, które było bardzo budujące i podtrzymujące na duchu w trudnych chwilach. Uważam, że ta akcja miała wpływ na tempo w jakim zacząłem dochodzić do siebie po tych traumatycznych przeżyciach. Brakuje mi słów, żeby to opisać, ale czytając słowa otuchy płynące z każdej strony, miałem poczucie, że mój los nie jest innym obojętny. Chciałbym w tym miejscu docenić jeszcze twórczość EPISa, która również dodawała mi otuchy i spowodowała, że moje morale przez czas trwania choroby nie zostało złamane.

Jak cała ta sytuacja wpłynęła na twoją osobowość i charakter? W jakiś sposób przełożyłeś przeżycia na swoją karierę profesjonalnego gracza w FIFA, dało Ci to pozytywnego kopa do działania?

Przede wszystkim choroba sprawiła, że zacząłem doceniać życie i cieszyć się nim. Te pozornie przykre chwile sprawiły, że czuję się zdecydowanie silniejszy, potrafię czerpać z życia więcej radości i satysfakcji. Uważam, że tego typu przeżycia cholernie kształtują charakter. Rywalizacja w FIFA to również jakiś fragment mojego życia, więc cała ta sytuacja na pewno miała wpływ na moją grę.

Przez chorobę start w FIFA19 miałeś mocno utrudniony. Już niedługo czeka nas kolejna odsłona gry EA Sports. Masz jakieś specjalne cele, które sam sobie wyznaczyłeś na ten sezon rozgrywek?

Start do łatwych nie należał, lecz każda osoba, która nie utrzymuje się w stu procentach z grania w FIFA napotyka na różnego rodzaju przeszkody.

Obecny kontrakt z Piast Gliwice Esports kończy się z początkiem października, więc moja przyszłość w nowym sezonie wydaje się jeszcze niejasna. Czas pokaże, jak sytuacja się rozwinie. Jeszcze będzie pora na stawianie sobie celów.

Tematy

FIFA19

seVen

Piast Gliwice

Zobacz komentarze

Zobacz także

Lista artykułów

Rozwiń więcej