Rzucił szkołę i zarobił 200 tysięcy dolarów, a ma 14 lat. Rodzina w niego nie wierzyła, a dziś stoi za nim murem. Jak to się robi?

Griffin Spikoski to zapalony gracz, który w weekendy potrafi spędzić przy komputerze nawet do 18 godzin. W tygodniu rywalizuje w Fortnite na pełen etat i to dosłownie, bo rodzice dostrzegli w nim potencjał, założyli spółkę akcyjną i zatrudnili do współpracy księgowego oraz doradcę finansowego. W jaki sposób chłopak zarabia tak ogromne pieniądze i łączy profesjonalne granie z edukacją? Jak rodzice wspierają go w realizacji swoich marzeń?

W internecie znany jest pod pseudonimem Sceptic, szczególnie w serwisie YouTube, na którym subskrybuje go aż 1,2 miliona osób. Jego filmy mają ponad 70 milionów wyświetleń, choć stał się rozpoznawalny za sprawą jednego materiału. Griffin zamieścił na swoim koncie wideo z gry Fortnite, które otworzyło mu drogę do sukcesu. W materiale widać, jak pokonuje profesjonalnego gracza i popularnego streamera o pseudonimie Tfue. Dzięki temu widowisku świat esportu odkrył jego talent i pozwolił mu rozpocząć karierę. Również jego rodzice byli w szoku, gdy zrozumieli, jaki potencjał drzemie w chłopcu. - Nie miałam pojęcia, że Griffin jest aż tak utalentowanym graczem. Powiedział mi, że jest dobry, a potem to potwierdził. - skomentowała matka Spikoskiego.

Sceptic Foto: esportmania / Materiały prasowe

Sceptic zarobił dzięki grze Fortnite 200 tysięcy dolarów zaledwie w ciągu dziewięciu miesięcy. Jak zebrał on na swoim koncie tak ogromną sumę, mając tylko 14 lat? Przede wszystkim umożliwiły mu to rozgrywki organizowane przez twórców produkcji z gatunku Battle Royale. Studio Epic Games przeznaczyło na tegoroczną rywalizację w ich kluczowej grze aż 100 milionów dolarów. Praktycznie każdy ambitny gracz może zagarnąć część tej sumy dla siebie. Przykładowo w sobotę 13 kwietnia wystartują pierwsze otwarte eliminacje do mistrzostw świata w Fortnite i będą odbywać się co weekend przez dziesięć tygodni. Pula nagród pojedynczego wydarzenia wyniesie milion dolarów, więc walka naprawdę ma sens. Griffin jest członkiem amerykańskiej organizacji esportowej Misfits Gaming, co wiąże się z udziałem w turniejach tego typu i otrzymywaniem regularnej pensji. Jego alternatywnym źródłem dochodu jest YouTube, na którym zarabia dzięki reklamom wyświetlanym na publikowanych przez niego filmach.

Rodzice oswoili się z myślą, że na grach da się zarobić i w końcu zdecydowali się na zatrudnienie specjalistów, którzy pomagają im obsługiwać pieniądze zarobione przez syna. - Traktuję grę jak pracę. - powiedział chłopiec nowojorskiej telewizji WABC-TV. Nic więc dziwnego, że poprosił rodziców o wypisanie go ze szkoły, aby mieć więcej czasu na treningi, choć prawda stojąca za tą decyzją jest znacznie głębsza. Młodzieniec czuł, że jest rozdarty pomiędzy dwoma światami. W rzeczywistości zachowywał się spokojnie, a gdy wcielał się w swoje alter ego, budził w sobie charyzmę i pewność siebie. - Przetrwał pierwsze trzy dni szkoły średniej, ale każdego dnia czuł się nieswojo. Znajomi z klasy rozpraszali go w trakcie lekcji i chcieli zwrócić na siebie jego uwagę. Przez to Griffin czuł, że musi być Scepticiem również w szkole. - przyznała matka chłopca. Wraz z mężem przystała ona na propozycję syna, przez co zaczął on edukację domową, która, zdaniem rodziców, przynosi bardzo dobre efekty.

Sceptic Foto: Materiały prasowe

Co prawda Spikoski ma wsparcie w swoich najbliższych, lecz gdy nie osiągał on jeszcze tak zaskakujących sukcesów, dalsi krewni wątpili w jego pasję. Uważali, że gry nie są fundamentem, na którym może on budować swoją przyszłość i karierę, ale chłopiec skutecznie udowodnił im, że byli w błędzie. Teraz podzielają oni zdanie rodziców, którzy kibicują Griffinowi właściwie od zawsze. - Od dziecka marzył o byciu graczem, o wejściu w świat esportu. - dodał ojciec Sceptica, zaznaczając, że jego syn gra już od trzeciego roku życia. Mimo wszystko największą fanką 14-latka jest jego młodsza siostra. Gdy opowiadała swoim kolegom, że jej brat to słynny youtuber, nie wierzyli. Poprosiła go zatem, aby poszedł wraz z nią na przystanek, gdzie podjeżdżał szkolny autobus. Rówieśnicy dziewczynki byli w szoku widząc, że mówiła ona prawdę. Natomiast sam młodzieniec czuł się nieswojo, będąc w centrum uwagi.

Wsparcie rodziny Griffina przywodzi na myśl sytuację w domu Filipa "NEO" Kubskiego, wielokrotnego mistrza świata Counter-Strike, byłego reprezentanta rosyjskiej organizacji Virtus.pro i jednego z najbardziej rozpoznawalnych Polaków w świecie esportu. Od zawsze mógł on liczyć na swoją mamę, a także tatę, Janusza "Hayabusę" Kubskiego, zwanego ojcem polskich sportów elektronicznych. Hayabusa założył w 2001 roku pierwszą drużynę, która później zyskała miano tzw. Złotej Piątki. Przykłady Sceptica i NEO pokazują, że rodzice są kluczowym elementem decydującym o rozwoju kariery młodego gracza. Ich podejście jest odpowiedzią na mity głoszące, iż esport jest czymś złym i nieopłacalnym. Niech wszystkim wątpiącym przyświecają słowa rodziców Griffina: Nie wydaje nam się, że trzeba pracować na etacie, aby robić to, co się kocha i móc się z tego utrzymać. Nasz syn jest tego przykładem. Jeśli gry to coś, czym chce się zajmować przez resztę swojego życia i świat pozwala mu na tym zarabiać, to trzymamy za niego kciuki. Chcemy, aby przede wszystkim był szczęśliwy.

Zobacz komentarze

Zobacz także

Lista artykułów

Rozwiń więcej