Twórcy Fortnite'a pracują w nieludzkich warunkach! Spędzają w biurze do 100 godzin tygodniowo [MAGAZYN ESPORTMANII]

Fortnite ciągle rozwija się kosztem pracowników. Porzucają oni swoje życie prywatne i spędzają mnóstwo czasu w biurze, gdzie panuje toksyczna, pełna stresu atmosfera. Produkcja studia Epic Games jest jedną z najchętniej oglądanych na świecie, a jednocześnie gra w nią blisko 250 milionów osób. Jednak popularność Fortnite'a wynika z poświęcenia, do jakiego zmuszani są pracownicy.

W ostatnich miesiącach Polygon przeprowadził dziesiątki wywiadów z osobami odpowiedzialnymi za rozwój gry. Rozmowy ujawniły, że aktualni, byli, a także zakontraktowani pracownicy Epic Games spędzali bądź spędzają regularnie 70 godzin tygodniowo m.in. nad Fortnitem. W niektórych tygodniach liczba godzin dobijała nawet do setki. Daje to średnio 14 godzin dziennie, również w weekendy. Każdy powinien odpowiedzieć sobie w tym miejscu na pytanie: Czy warto ryzykować swoim zdrowiem i siedzieć aż tyle czasu w biurze?

Osoby z działów zapewniania jakości i obsługi klienta narzekają na stresujące i wrogie środowisko pracy w ramach nadgodzin, które rozumiane są jako dobrowolne zaangażowanie się w rozwój gry. Warto zaznaczyć, że zarząd firmy oczekiwał od pracowników takiego rodzaju "wolontariatu". Choć pracownicy otrzymują za ten czas zapłatę, skarżą się na kulturę organizacji, która sprawia, że ludzie żyją w strachu. W wyniku 70-godzinnych tygodni pracy oraz ogromnego poświęcenia siebie, swoich rodzin i pasji na rzecz Fortnite'a, część osób zatrudnionych w Epic Games doznała problemów zdrowotnych.

Większość ludzi widzi, że gra po wprowadzeniu trybu Battle Royale osiągnęła wyjątkowy sukces i rozwinęła się do tego stopnia, iż twórcy przeznaczyli na bieżący aż 100 milionów dolarów na pule nagród profesjonalnych turniejów. Pod trend podczepiły się także osoby znane np. ze świata muzyki. Drake i Travis Scott wraz z popularnym streamerem Tylerem "Ninją" Blevinsem prowadzili wspólną transmisję z Fortnite'a. Wszyscy cieszą się możliwością grania, ale dzieje się to kosztem pracowników studia.

Fortnite screenshot Foto: Epic Games

Polygon przepytał w sprawie ciężkich warunków w firmie pracowników etatowych, kontrahentów czy menedżerów. Wszystkie osoby zgodnie stwierdziły, że chcą pozostać anonimowe, aby nie narazić się na kary lub wyrzucenie z Epic Games. Polityka organizacji ogranicza możliwość dzielenia się przez pracowników szczegółami dotyczącymi jej działań.

– Pracuję średnio 70 godzin tygodniowo. W naszej firmie jest co najmniej 50, a może i 100 osób, które spędzają tyle czasu w pracy. Znam też takich, którzy poświęcają w tygodniu 100 godzin na pracę. Epic przyznaje mi urlop, ale nie ma szans, żebym go wykorzystał. Jeśli wezmę wolne, ogrom pracy spadnie na moich kolegów. Nikt nie chciałby być tym, który zrzuca robotę na współpracowników. – powiedział jeden z przepytanych. Dodał także, że nadgodziny wynikają głównie z ciągłych aktualizacji. Zarząd chce utrzymać Fortnite'a na szczycie tak długo, jak to tylko możliwe, a nie jest to łatwe w obliczu rosnącej konkurencji.

Rzecznik prasowy Epic Games przyznał, że pracownikom drastycznie wydłużano czas pracy. – Ludzie bardzo ciężko pracują nad Fortnitem. Takie ekstremalne sytuacje jak 100-godzinny tydzień pracy występują niezwykle rzadko. Jeśli już się pojawią, natychmiast staramy się im zaradzić – powiedział przedstawiciel firmy.

– Wszystko musi być zrobione natychmiast – skomentował jeden z pracowników. – Jeśli pojawi się jakiś błąd, np. w broni, nie możemy wyłączyć jej z użytku i naprawić dopiero w kolejnej aktualizacji. Musimy od razu go załatać, a w tym samym czasie pracujemy jeszcze nad następną łatką, to brutalne.

Unsplash Foto: Alex Kotliarskyi / Unsplash

– Ledwo śpię, zrzędzę w domu i nie mam siły wyjść na zewnątrz – powiedział informator. – Dostanie wolnego weekendu to wyczyn. Jeśli odpuszczę sobie pracę w sobotę, czuję się winny. Niby nie jestem zmuszany, żeby tak myśleć, ale jeśli będę się obijał, to praca nie zostanie wykonana.

– Znam osoby, które odmówiły pracy w weekendy i przez to przekroczyliśmy deadline, bo nie skończyli swojej roboty. Oczywiście zwolniono ich. Ludzie tracą pracę, bo nie chcą siedzieć tyle czasu w biurze – podała inna osoba związana z Epic Games. – Zdarzało się nawet, że znajomi przychodzili do mnie z łzami w oczach i mówili, że nie mogą już tego znieść. – dodała.

– Jeśli musiałem skończyć 8-godzinny dzień pracy, szedłem do kierownika i pytałem, czy mam jeszcze coś do roboty. Zazwyczaj spoglądał na mnie jak na idiotę. Oficjalnie w takiej sytuacji nie muszę dalej pracować, ale w rzeczywistości przełożony kazał mi siadać i kontynuować pracę – poinformował pracownik.

Inna osoba powiedziała, że osoby zakontraktowane, które odmówiły pracy przez tyle godzin, były wymieniane. – Jesteś na kontrakcie. Może on trwać trzy miesiące, może trwać rok, ale jeśli nie poświęcisz się i nie wykonasz dodatkowej pracy, nie masz co liczyć na jego przedłużenie – skomentował jeden z informatorów.

– Zarząd chciał ludzi dyspozycyjnych, takich, którzy przyjdą i będą pracować tak długo, jak będą wymagać od nich przełożeni. Jeden ze starszych pracowników mówił: 'Przyprowadźcie więcej ciał'. Tak właśnie nazywano osoby na kontrakcie. Kiedy byli już niepotrzebni, pozbywano się ich. W końcu można było zastąpić ich świeżymi ludźmi, którzy jeszcze nie przesiąknęli tą toksyczną atmosferą – powiedział pracownik Epic Games.

Unsplash Foto: Jilbert Ebrahimi / Unsplash

Rzecznik prasowy skomentował to następująco: – Wszyscy kontrahenci Epic Games mają kontrakty na czas określony, zawierane głównie na 6 do 12 miesięcy. Decyzja o jego przedłużeniu jest podejmowana na podstawie jakości świadczonych usług i chęci do pracy w celu dotrzymania ostatecznych terminów wydania gry bądź aktualizacji. – dodał również, że osoby zakontraktowane pracują w ramach nadgodzin mniej niż pięć godzin tygodniowo.

Pracownicy, którzy skupiali się głównie na Fortnite'cie, również rzadko mieli czas na cokolwiek innego, szczególnie w obliczu gwałtownego rozwoju gry. – W biurze była siłownia. W teorii każdy mógł skorzystać z niej w wolnym czasie, ale przecież go nie mieliśmy. Byliśmy w ciągłym biegu, który w przypadku takiej gry jak Fortnite nigdy się nie kończy. Zawsze dodajesz nowe rzeczy i rozwijasz aktualne – skomentował pracownik. – Siedziałam w biurze 12 godzin dziennie, siedem dni w tygodniu, przez cztery czy pięć miesięcy. Spora część z tego sprowadzała się do zostawania w firmie do 3 lub 4 nad ranem – dodała inna osoba.

Wielu przepytanych mówiło, że odmowa pracy do późna wiązała się z niemożliwością awansu. Menedżerowie oczekiwali, że ludzie będą grzecznie siedzieć po nocach bez narzekania. – Nie było z nimi o czym rozmawiać – powiedział jeden z informatorów. – Próba porozumienia kończyła się mniej więcej tak: 'Mam nadzieję, że nie masz planów na ten weekend, bo jest dużo rzeczy do zrobienia.' Jeśli jednak miałbym jakieś plany i chciał odpuścić sobotę czy niedzielę, musiałyby być naprawdę poważne, bo inaczej odbiłoby się to źle na mojej reputacji w pracy.

Osoba z biura obsługi klienta, która miała do czynienia z pytaniami od graczy, powiedziała, że otrzymywała od 20 do 3 tysięcy zgłoszeń dziennie. Poinformowała również, że Epic Games błyskawicznie zatrudniało nowych ludzi do obsługi zalewu pytań od fanów. Problem nie mógł być jednak rozwiązany przez zwiększenie personelu. Z jej wypowiedzi wynika, że następnego dnia w biurze po prostu pojawiało się dodatkowe 50 osób bez doświadczenia, a to wcale nie pomagało.

– Menedżerowie byli bardzo oschli – skomentowała. – Kiedy miałam jakąś sprawę, szłam do mojego szefa. Byłam ignorowana, a on nigdy nie wracał do tego tematu. Po prostu go to nie obchodziło. Kiedy narzekałam, jeden z moich przełożonych powiedział mi, żebym zamilkła i ostrzegł mnie, że przez takie działanie mogę pożegnać się z pracą. Musieliśmy pracować 50 godzin tygodniowo i odpowiadać na 200 zgłoszeń dziennie. To bardzo męczące, bo byliśmy zmuszani do szybkiej pracy. Kiedy rozpłakałam się, ponieważ byłam bardzo wyczerpana, dostrzegli to, ale w ogóle się tym nie przejęli.

Unsplash Foto: Unsplash

Zdaniem niektórych pracowników firma oferuje fantastyczny system premii, perspektywy rozwoju kariery, a także bogate życie towarzyskie. Z kolei jedna z osób powiedziała, że nigdy nie doświadczyła takiego natłoku pracy poza pracą przy Fortnite'cie i opisała Epic Games jako idealnego pracodawcę. Jednak ta sama osoba stwierdziła, że jej współpracownicy pracują do późna. – Grupa ludzi, która pracuje najwięcej, to producenci. Mają mnóstwo rzeczy do wykonania. Po prostu pracują, pracują i pracują. To szaleństwo. – skomentowała.

Gdy Fortnite wprowadzał tryb Battle Royale, pracowało przy nim około 50 osób. Liczba ta wzrosła trzykrotnie, gdy gra osiągnęła ogromny sukces. – Zatrudnialiśmy non stop. Od czasu wydania Fortnite'a w 2017 roku podwoiliśmy liczbę pracowników na pełen etat. Zawsze byliśmy chętni do zatrudniania fantastycznych ludzi. Limitem pozyskiwania nowych osób nie są pieniądze, ale tempo, w którym możemy znaleźć wykwalifikowanych ludzi. – powiedział rzecznik prasowy.

Jednak inny pracownik Epic Games doniósł, że inicjatywy podejmowane przez kierownictwo nie rozwiązały problemu zostawania po nocach. – Firma rozwijała się tak szybko, że większość ludzi nawet nie wiedziała, co właśnie do niej wprowadzono. To było szalone, bardziej niż jakikolwiek projekt, nad którym pracowałem. Ten niekończący się bieg był wszędzie, nawet w administracji. Jedynymi osobami, które nie musiały w nim uczestniczyć, były te nakazujące nam pracować w niewiarygodnym tempie – dodał informator.

– Na początku byliśmy dużo wcześniej informowani o konieczności wzięcia nadgodzin. Mieliśmy czas, aby się przygotować. Wiedzieliśmy, nad czym będziemy pracować i znaliśmy plan. Gdy Fortnite Battle Royale zyskał na popularności, wszystko się zmieniło. Czasem mieliśmy miesiąc na przygotowanie, a innym razem mniej niż dzień. W większości przypadków musieliśmy siedzieć nad projektem, aż go nie skończymy. Był to najbardziej napastliwy grafik, jaki kiedykolwiek widziałem. Ludzie w każdym dziale wypalili się zawodowo – powiedział jeden z pracowników.

– Odpowiadaliśmy na te wyzwania, błyskawiczne powiększając zespół, usprawniając proces planowania i ciągłe eksperymentując – skomentował rzecznik prasowy Epic Games. Firma wprowadziła obowiązkowy, dwutygodniowy urlop w trakcie zimy i lata.

– Nerwy nie sprzyjają pracy. Obserwowałem kolegów, którzy początkowo byli spokojni, ale stawali się coraz bardziej zdenerwowani z powodu spędzania tak wielu godzin w biurze. Któregoś dnia wstawali i wychodzili, a my już nigdy ich nie zobaczyliśmy. Nikt o nich nie rozmawiał. Jeśli ktoś pytał: 'Hej, czy ta osoba jeszcze tu pracuje?', tylko dziwnie na niego spojrzałem – poinformowała osoba zapytana przez Polygon.

Unsplash Foto: Unsplash

– Pamiętam spotkanie, na którego końcu przygotowaliśmy sesję pytań i odpowiedzi. Panowała cisza, którą przerwał jeden z testerów. Zapytał, kiedy tempo prac zwolni. Na twarzach zebranych w pomieszczeniu ludzi pojawił się strach. Menedżer poinformował, że zajmują się tą sprawą. To wcale nie była odpowiedź. Chwilę po zadaniu tego pytania, tester został wyrzucony z firmy – powiedział pracownik studia.

Choć Epic Games starało się rozwiązać problem natłoku pracy poprzez wprowadzenie dwutygodniowych planów dotyczących aktualizacji Fortnite'a, sytuacja wcale się nie poprawiła. – Jeśli coś okazało się niewypałem i nie spodobało się graczom, ktoś z góry mówił: 'Musimy to zmienić', po czym wszyscy przerywali swoją pracę, prywatne plany i skupiali się na tym jednym aspekcie – skomentował zmiany informator. – To nigdy się nie kończyło. Wspaniale jest wspierać społeczność gry i odpowiadać na ich problemy, ale to ogromny koszt dla pracowników.

– Młodsze osoby są szczególnie wrażliwe – wyjaśnił pracownik studia. – Próbuję ich przekonać, aby poszły do domu, ale odpowiadają: 'Chcę się wkręcić i dostać awans. Muszę tu być, żeby to osiągnąć.' Konkurencja jest ogromna, a oni są ambitni i myślą, że praca przez 100 godzin w tygodniu jest w porządku. To zabija tych ludzi. Coś musi się w końcu zmienić. Nie mam pojęcia, jak możemy wytrwać w tym tempie przez kolejny rok. Na początku było nieźle, bo Fortnite okazał się wielkim sukcesem i czuliśmy się z tym dobrze. Rozwiązywaliśmy nowy dla Epic Games problem, czyli jak rozwinąć ogromną grę na globalną skalę, ale teraz pracujemy bez końca.

Z jednej strony mamy Vince'a Zampelle, czyli CEO Respawn Entertainment, firmy odpowiedzialnej za Apex Legends, do niedawna poważnego konkurenta Fortnite'a. W trakcie konferencji tłumaczył on, że nie chce wprowadzać co chwilę nowych aktualizacji do gry, ponieważ przez to przeładowałby pracą swoich podopiecznych. Z drugiej strony słyszymy o Epic Games, w którym, według Polygon, ludzie harują i nie mają chwili wytchnienia. Rezultat jest taki, że Fortnite osiągnęło sukces i ciągle się rozwija, a Apex Legends powoli umiera i traci graczy. Jeszcze raz zadam to pytanie: Czy warto w aż tak znaczącym stopniu poświęcać się swoje zdrowie, życie prywatne i pasje dla pracy?

Zobacz komentarze

Zobacz także

Lista artykułów

Rozwiń więcej