Obywatele kontra rząd! Władza łamie prawa człowieka i odcina mieszkańcom internet

Jeszcze kilka dni temu Irańczycy zestrzelili amerykańskiego drona, wobec czego Stany Zjednoczone nałożyły na nich sankcje, które uniemożliwiły im korzystanie z niektórych gier wideo. Światowych restrykcji nie koniec, bowiem w jednym z azjatyckich państw w ostatnich dniach wyłączono internet mobilny z powodu konfliktu między armią a lokalnymi mniejszościami etnicznymi.

Niedawno państwo kierowane przez Donalda Trumpa zabroniło irańskim przedsiębiorstwom handlu z podmiotami z USA, co paradoksalnie przełożyło się na blokadę League of Legends w Iranie czy Syrii. Sankcje objęły grę, ponieważ można w niej zakupić za realne pieniądze chociażby bohaterów. Popularny LoL należy do amerykańskiego Riot Games, przez co mieszkańcy objętych ograniczeniami państw Bliskiego Wschodu nie mogą grać. Więcej na ten temat znajdziecie tutaj.

Sytuacja w azjatyckiej Mjanmie jest o tyle poważniejsza, że obywatele poszczególnych regionów stracili dostęp nie tylko do kilku gier, ale, jak podaje CNN, do całego internetu. Według doniesień norweskiego operatora telekomunikacyjnego Telenor, który świadczy usługi w Azji, 20 czerwca wszyscy operatorzy zostali zmuszeni do "tymczasowego wyłączenia mobilnego internetu w dziewięciu miejscowościach w stanach Arakan i Czan w Mjanmie".

Unsplash, fot. Artem Kim

– Dyrektywa, która odnosi się do Prawa Telekomunikacyjnego, nie określa jasno, kiedy zakończy się blokada, a to podstawa w takiej sprawie – poinformował Telenor w swoim oświadczeniu. Norweska firma podała również oficjalną przyczynę zawieszenia sieci. – Urzędnicy mówili o zaburzeniu pokoju i korzystaniu z internetu w celu koordynowania nielegalnych aktywności – czytamy. Czy sytuacja jest jednak aż tak poważna?

Już od sierpnia 2017 roku wojsko Mjanmy prowadzi operacje na terenie stanu Arakan. Wtedy to muzułmańscy Arakanie rzekomo zaatakowali posterunki policji, w wyniku czego 720 tysięcy z nich zostało zmuszonych siłą do ucieczki do Bangladeszu. Odniósł się do tego także Biały Dom, który potępił stosowaną w Mjanmie przemoc.

Sierpniowe represje wywołały sprzeciw społeczeństwa, który jedynie zaostrzył konflikt między wojskiem Mjanmy a Armią Arakan, buddyjskim powstańczym ugrupowaniem militarnym. Ta od zeszłego roku walczy z rządem, przez co, według ONZ, 35 tysięcy obywateli zostało przesiedlonych przy wykorzystaniu przemocy do sąsiedniego stanu Czin.

– Wszyscy znamy sytuację w Arakanie. Ludzie mają kłopoty i wielu z nich zostało przesiedlonych. Internet miał swój wkład w zaistniałą sytuację, dlatego został tymczasowo zawieszony. Dostęp do niego zostanie odblokowany, kiedy powróci stabilizacja – powiedział Minister Transportu i Komunikacji Myo Swe w rozmowie z Irrawaddy. Dodał także, że sieć została zablokowana "ze względu na bezpieczeństwo i interes publiczny".

Internet

Zdaniem Yanghee Lee, specjalnego sprawozdawcy ONZ ds. praw człowieka w Mjanmie, blokada sieci może przynieść dokładnie odwrotny skutek niż myślą władze. – Skoro nie ma dostępu do mediów, a organizacje humanitarne są objęte restrykcjami w sferze konfliktu, cały region jest odcięty. Obawiam się o wszystkich tutejszych obywateli, którzy nie mogą komunikować się z ludźmi wewnątrz i poza tym obszarem – poinformował.

Z kolei reprezentant Komitetu Ochrony Dziennikarzy Shawn Crispin, pracujący w Południowej Azji, powiedział, że blokada "celowo utrudnia dziennikarzom wysyłanie, otrzymywanie i publikowanie reportaży ze stanów Arakan i Czin. Władze powinny znieść cenzurę i pozwolić reporterom przekazywać na bieżąco informacje z regionu objętego konfliktem".

Podobne restrykcje mają miejsce na całym świecie. W tym roku z częściowym lub całkowitym zawieszeniem internetu borykały się takie państwa jak Sudan, Bangladesz, Kongo, Gabon czy Zimbabwe. Zgodnie z doniesieniami Access Now, w 2018 roku sieć wyłączono aż 188 razy, kiedy rok temu zdarzało się to znacznie rzadziej, a mianowicie 108 razy. Takie działania mają miejsce głównie w Azji czy Afryce, ale według danych z portalu Statista, w latach 2016-17 internet został zablokowany także na Białorusi, Ukrainie i w Brazylii.

CNN informuje, że restrykcje często nie są wystarczająco dobrze uzasadniane. Zdaniem ekspertów ludzie zawsze znajdą sposób, aby je obejść, natomiast utrudniony dostęp do sieci sprawia, że paradoksalnie wzrasta liczba tzw. fake newsów. Źródła, które są autorytetami, nie mogą bez internetu w szybki sposób obalić plotek.

Blokady internetu na świecie w latach 2016-17 Foto: Statista

– To niepokojące, że praktyka blokowania dostępu do aplikacji służących do komunikacji staje się na świecie standardowym narzędziem polityków – powiedział Adrian Shahbaz, badacz w waszyngtońskiej organizacji non-profit Freedom House, która skupia się na walce o demokrację.

Co jednak zaistniała sytuacja znaczy dla graczy i świata esportu? Wyobraźmy sobie, że w którymś z państw azjatyckich, gdzie najczęściej dochodzi do wyłączenia internetu, organizowany jest niezwykle istotny turniej. Dla przykładu Wietnam od lat próbuje blokować media społecznościowe typu Facebook czy LinkedIn. Raz rząd się do tego przyznaje, innym razem zaprzecza, że ma z tym coś wspólnego. A przecież organizuje się tam rozgrywki chociażby w StarCraft II czy League of Legends.

Niezwykle ważne wydarzenie dla fanów produkcji Riot Games, Mid-Season Invitational 2019, odbyło się właśnie w Wietnamie. Choć MSI rozegrano całkiem gładko i nic złego nie miało tam miejsca, to przecież przy którejś kolejnej odsłonie nie możemy być stuprocentowo pewni, że wszystko będzie w porządku. Szczególnie jeśli turniej organizowany jest w kraju, który niekoniecznie szanuje prawa człowieka, np. w kwestii wolnego dostępu do internetu. A takim jest Wietnam zgodnie z raportem Human Rights Watch. Raz ucisza się tam dziennikarzy, innym razem wprowadza prawo dotyczące cyberbezpieczeństwa, które znacząco ingeruje w prywatność obywateli.

Azja z dnia na dzień coraz bardziej dominuje w esporcie. Obserwujemy tam coraz więcej rozgrywek, czy to pojedynczych turniejów, czy lig. Powiedzmy sobie szczerze - region ten nie wszędzie jest stabilny politycznie, niezależnie od tego, jak dobrze rozwija się pod względem ekonomicznym. Jeśli państwo takie jak Mjanma, które żyje w konflikcie militarnym, mocniej zaangażuje się w esport i przekona odpowiednie osoby do zorganizowania wydarzenia w swoim kraju, to... może nic się nie stanie, a może będzie nieprzyjemnie.

Sytuacja w gorszym wariancie ma szansę skończyć się kuriozalnie, tj. na przerwaniu rozgrywek odcięciem internetu w danym regionie. Jeśli sprawdzi się czarny scenariusz, zawodnicy czy organizacje mogą zostać wykorzystani jako pionki polityczne do realizowania celów danych grup, czy to rządu, czy przeciwników władzy.

Jeśli państwa wpływają na media społecznościowe, to są też w stanie budować odpowiedni przekaz za pomocą wizerunku esportowych gwiazd, czy te tego chcą, czy nie. To oczywiście wizja skrajna i szanse na jej spełnienie są niewielkie, ale niech każdy sam się zastanowi – czy to byłoby coś niespotykanego? Z pewnością nad sprawą warto się pochylić.

Tematy

league of legends

RiotGames

starcraft 2

MSI 2019

Zobacz komentarze

Zobacz także

Lista artykułów

Rozwiń więcej