Lepiej nie przegrać niż wygrać, czyli starcie AGO - Virtus.Pro

Virtus.Pro Foto: Blast Pro Series

Prawie pół roku musieliśmy czekać na ponowne starcie AGO Esports i Virtus.Pro. Niemniej obie drużyny w niczym nie przypominają tych z maja 2018 roku. W kompletnie odmienionych składach staną dziś naprzeciwko siebie w finale pierwszych polskich eliminacji WESG.

Polscy eksperci i analitycy prześcigają się w definiowaniu najlepszej obecnie drużyny w naszym kraju. Raz jest nią Team Kinguin, raz AGO Esports, a raz Virtus.Pro. Lubimy rankingi i aprecjacje innych, głownie kolegów. Od razu chcę zaznaczyć, że dzisiejszy mecz AGO Esports - Virtus.Pro nie odpowie na patetyczne już pytanie - kto jest Top1 w Polsce? To mecz jak każdy inny. Kiedyś fajna nomenklatura "polskie derby", dziś ma wartość podobną do zużytej prezerwatywy. Niestety polskie media odmieniły to określenie przez wszystkie przypadki, zupełnie gubiąc sens.

Ciekawym paradoksem jest to, że na kolejne spotkanie obu formacji czekaliśmy ponad pół roku, a w żaden sposób nie jest to wyjątkowe starcie. Z resztą jak może mieć jakiekolwiek znaczenie, gdy jest to finał o finał... Grono osób odpowiadających za format eliminacji można spokojnie opisać tytułem filmu Bobby'ego Farrelly "Głupi i głupszy".

Abstrahując już od formatu rozgrywek, skupmy się na aktorach. W świetle największej liczby jupiterów będzie na pewno Michał "Snatchie" Rudzki. Przejście z AGO do VP, to trochę wyczyn na miarę Lusia Figo, który zamienił Barcelonę na Real Madryt. Co prawda relacje między oboma formacjami nie są tak napięte (chociaż ostatnia wymiana oświadczeń kubena i AGO wzbudziła wiele spekulacji), ale jednoznacznie pokazuje kto jest "lepszą" drużyną.

Drugoplanową rolę, jednak z oskarowymi aspiracjami, może odegrać Kap3r. Co prawda na razie jego występy indywidualne w koszulce AGO w niczym nie przypominają tych z FPL-a czy PPL-a, ale widać, że Jastrzębie mają plan na uformowanie drużyny. Odejście Snatchiego zostawiło szczelinę, która z czasem się powiększała, jednak dojście Kap3ra i szpero może wytworzyć most umożliwiający przejście nad wyrwą. Dzisiejszy mecz na pewno o niczym nie przesądzi, ale już wygranie "finału finałów" polskich eliminacji WESG może Kacprowi dać stałe miejsce w zespole AGO Esports.

Co ciekawe zwycięzca tego meczu nie wygrywa de facto nic, ale pokonany traci bardzo dużo... przede wszystkim wolnego czasu. To ostatnimi czasy towar deficytowy zarówno dla VP, jak i AGO. Udział w ligach ECS, ESEA MDL, ESL Pro League, a Jastrzębie będą jeszcze walczyć o awans do zamkniętych kwalifikacji na EU Minora. Jakby tego było mało w poniedziałek rozpoczynają zmagania w LOOT.BET Cup #3. Wygląda więc na to, że lepiej nie przegrać tego spotkania niż wygrać. Lepsza tak motywacja niż żadna.

Zobacz komentarze