"Jestem z Polski, mieszkam w Jordanii". 22-letni mistrz świata zaczynał karierę w kafejce internetowej

Jego matka jest Polką, a ojciec Jordańczykiem. Kiedyś do ojczyzny wracał głównie na wakacje, ale ostatnio pojawia się w niej znacznie rzadziej. Swoją fascynującą karierę zaczynał z bratem lata temu w jordańskiej kafejce internetowej, w tamtym roku zawitał do Katowic, a już niedługo poleci do Szanghaju, gdzie spróbuje raz jeszcze wygrać mistrzostwa świata. Przed wami drugi najbogatszy gracz na świecie – Amer "Miracle-" Al Barkawi.

– Zaczął, kiedy miał sześć, może siedem lat – mówił jego brat, Nidal, w materiale dla Team Liquid – Przekonywał mamę, żeby mógł z nami pójść do kafejki i zobaczyć, co tam robimy. Od tego czasu braliśmy go ze sobą. Uczył się od nas i obserwował jak gramy – dodał. Amer nie miał wtedy pojęcia, że zarobi miliony dolarów i zostanie mistrzem świata w DotA 2. Chciał tylko spędzać czas z bratem i dobrze się bawić.

– Kafejki są bardzo popularne w Jordanii. Mamy dobre komputery i internet, na dodatek przychodzi tam mnóstwo ludzi. Kiedy zaczynałem grać, wygrywałem i niszczyłem każdego. Znajomi mówili na mnie "chłopiec cud", więc nazwałem się Miracle- – komentował Amer. W młodości grał w piłkę nożną i tańczył break dance, ale porzucił dziecięce marzenia na rzecz profesjonalnej rywalizacji. Pierwsze kroki w grach stawiał w Counter-Strike'u, choć Nidal skłonił go do Doty. W niej właśnie pokazał lokalnej publiczności swoje niesamowite umiejętności, które doprowadziły go na sam szczyt.

Amer "Miracle-" Al-Barkawi z bratem Foto: Team Liquid

Kiedy światło dzienne ujrzała druga odsłona gry, Polak z początku chciał zrezygnować, bo musiał uczyć się wszystkiego od nowa. Jego zdaniem DotA 2 drastycznie różni się od poprzedniczki. – Pograłem dwa miesiące i akurat mieliśmy w Jordanii mały turniej. Znajomi zapytali mnie, czy chcę zagrać. Początkowo byłem niechętny, ale potem wkręciłem się w Dotę 2 – powiedział Miracle- w wywiadzie dla Red Bulla. Wtedy nie miał jeszcze pojęcia, że istnieje scena profesjonalna, a na turniejach walczy się o miliony dolarów. To wszystko miało czekać na niego w najbliższych latach.

W 2015 roku Amer dołączył do swojej pierwszej drużyny – Balkan Bears. Po dwóch miesiącach dostał jednak ofertę nie do odrzucenia. – Myślałem, że nikt się do mnie nie odezwie. Byłem naiwny i nie wierzyłem, że to się stanie. Pierwszy skontaktował się ze mną Johan (n0tail, wielokrotny uczestnik mistrzostw świata – przyp. red.), ale z początku z wydawało mi się, że to nie on, tylko jakieś fake'owe konto, więc nie odpowiadałem. Po jakimś czasie stwierdziłem, że dodam go na Skype i zagraliśmy kilka gier – mówił Miracle-. – Grałem, bo to lubiłem. Nie myślałem o zostaniu zawodowcem. Po prostu zapytali, czy chcę z nimi grać, tak to się zaczęło – dodał.

Jak się później okazało, zmiana zespołu była jedną z najlepszych decyzji w jego życiu. Wspólnymi siłami nowa drużyna wywalczyła awans do pierwszego turnieju rangi Major w historii Doty 2 – The Frankfurt Major 2015. Tuż przed udziałem w rozgrywkach skład (monkey) Business został zakontraktowany przez OG. – Chciałem udowodnić ludziom, że nie jestem tylko graczem z kafejki – powiedział wtedy Al-Barkawi.

>> Zobacz również: 18-latek z Polski, który żyje w cieniu, a mówi o nim cały świat

Wydarzenie w Frankfurcie odbyło się dwa tygodnie po tym, jak "chłopiec cud" trafił pod skrzydła nowej organizacji. Po raz kolejny wykazał się tu niesamowitym talentem, dzięki któremu jego drużyna triumfowała nad Team Secret 3 do 1 w wielkim finale i wygrała ponad milion dolarów. Podczas drogi na szczyt rywale wielokrotnie blokowali Miracle- możliwość grania Shadow Fiendem, bohaterem, który już od czasów gry w kafejce internetowej był jego znakiem rozpoznawalnym. Mimo wszystko to nie powstrzymało go przed zwycięstwem. Wygrana ta była jednak zaledwie zalążkiem wspaniałej kariery.

Amer "Miracle-" Al-Barkawi podczas The Frankfurt Major 2015 Foto: ESL

Warto zaznaczyć, że rodzina i przyjaciele są jego oparciem w czasie sukcesów i porażek. – Wspierają mnie we wszystkim i nawet śledzą moje postępy w internecie – mówił Amer. Sam Polak pomimo niesamowitych umiejętności jest niezwykle skromną osobą. – Nie uważam się za najlepszego gracza na świecie. Jest wielu utalentowanych zawodników i gramy praktycznie na tym samym poziomie – powiedział Al-Barkawi. Gdyby uznał się za globalny numer jeden, miałby do tego całkowite prawo. Jest w końcu pierwszym w historii DotA 2 profesjonalnym zawodnikiem, który zdobył 9000 punktów rankingowych MMR, co jest nie lada osiągnięciem.

– Na początku grałem tylko dla zabawy. Kiedy dodano tryb rankingowy, otrzymałem 5,2 tys. punktów MMR. Gdy dotarłem do 7 tysięcy, zacząłem rywalizować na serio. Zawsze grałem sam i chciałem zdobyć jak najwięcej punktów, dotrzeć aż do 8 tysięcy – mówił Miracle-. Jak wiemy, udało mu się zrealizować swój plan z nawiązką.

Zapytany w o to, czy zna pozostałe polskie gwiazdy Doty 2, odpowiedział: Znam Nishę i Supreme – dobrze grają. Dla mnie najważniejsza w zespole jest atmosfera i brak wyzwisk, a wręcz przyjaźń. Dużo bardziej wolałbym grać w drużynie słabszej, ale z ludźmi, z którymi się naprawdę lubię, niż z pięcioma dobrymi graczami, z którymi nie potrafię się dogadać. To właśnie dlatego gram w OG – świetnie się z chłopakami dogadujemy.

>> Zobacz również: Niesamowita historia braci Jankowskich! Młodszy Nisha na emigracji walczy o miliony dolarów, a starszy Supreme bezskutecznie próbuje dotrzymać mu kroku

Jego wyjątkowy charakter i zgranie z zespołem sprawiły, że wraz z OG wygrywał kolejne turnieje, m.in. dwa sezony DreamLeague, a także The Manila Major i ESL One Frankfurt 2016. To właśnie trzy lata temu Al-Barkawi po raz pierwszy pojawił się na mistrzostwach świata DotA 2 zwanych The International. Pula nagród wydarzenia wyniosła wtedy 20 milionów dolarów, a drużyna Miracle- była faworytem do zwycięstwa. Zespół wyszedł z grupy z pierwszego miejsca, ale potem zaczęły się problemy.

Amer "Miracle-" Al-Barkawi Foto: Facebook

Najpierw Amer i spółka przegrali spotkanie z koreańskim MVP Phoenix, a następnie ulegli filipińskiemu TnC Gaming. Tamte dni fani Doty 2 pamiętają jako jedną z największych porażek. – Największe rozczarowanie w historii TI. Ręce opadają – pisał na Twitterze David Parker, założyciel esportowej wytwórni Beyond The Summit.

Polak nie przejął się jednak porażką. – W grze jestem cichy i mało mówię. Jeśli wygrywamy, to nie zachowuję się emocjonalnie. Zwyciężyliśmy? Okej. Przegraliśmy? W porządku. Oczywiście porażka smuci, ale to się zdarza. Jeśli będziesz przejmować się przegraną, nie uda ci się wygrać kolejnego meczu – poinformował. – Wiele można nauczyć się z pierwszego starcia. Po nim idziemy na zewnątrz i rozmawiamy o błędach, które popełniliśmy. Potem całkowicie zapominamy o porażce – dodał.

Zarząd OG nie był jednak zadowolony z wyniku, jaki osiągnęła drużyna. To poskutkowało zmianami w składzie. – Na początku myślałem, że zostanę z zespołem, ale kiedy dowiedziałem się o odejściu jednego z graczy, przez co nie byliśmy już tą samą piątką, pomyślałem, że spróbuję czegoś nowego – skomentował Amer swoją decyzję o odejściu z OG. – Jesteśmy bardzo blisko. Nadal traktuje ich jak braci i nie jestem z nimi w żadnym konflikcie. Są dla mnie jak rodzina – dodał.

Amer "Miracle-" Al-Barkawi w Team Liquid Foto: EPICENTER

>> Zobacz również: 5 niesamowitych turniejów, w które wpompowano miliony dolarów

We wrześniu 2016 roku do roszad doszło również w drużynie Team Liquid. Pożegnał się z nią Niemiec Adrian "FATA-" Trinks, a także Fin Jesse "JerAx" Vainikka, który przeszedł do OG. Ich miejsce zajęli Miracle- oraz Kanishka "BuLba" Sosale, aktualny trener Evil Geniuses. Team Liquid także nie zachwycał podczas The International 2016. Formacja zajęła 7. miejsce spośród 8 zespołów w grupie. W trakcie turnieju otrzymała kolejną szansę, aby wywalczyć sobie drogę do wielkiego finału. Zespół pokonał ukraińsko-rosyjskie Natus Vincere i chińskie Newbee, ale ostatnie uległ malezyjskiemu składowi Fnatic.

Nawet pojawienie się niesamowitego Amera początkowo nie pomagało. Niepokojące było to, że ekipie nie udało się choćby zakwalifikować do Boston Major 2016, w którym ostatecznie triumfowało OG. Na pierwsze sukcesy trzeba było czekać do listopada. Tam Miracle- po raz trzeci wygrał turniej z serii DreamLeague. Pomógł mu w tym Libańczyk Maroun "GH" Merhej, który grał w roli zmiennika, a w styczniu 2017 roku na stałe dołączył do Team Liquid.

W kwietniu Al-Barkawi i spółka odpadli w ćwierćfinale z turnieju rangi Major w Kijowie. Wydawało się, że zwiastuje to porażkę w nadchodzących mistrzostwach świata, ale do sierpnia udało im się wygrać jeszcze kilka turniejów i zagwarantować sobie status faworyta The International 2017. W trakcie tego wydarzenia Team Liquid prezentował szczytową formę i wyszedł z grupy z pierwszego miejsca przy bilansie 13-3. Podczas rozgrywek Amer pokonał Team Secret, które rezprezentował jego szkolny kolega z ławki Yazied "YapzOr" Jaradat. Następnie wygrał starcie przeciwko Virtus.pro oraz dwóm składom LGD, aby w finale zmiażdżyć Newbee 3 do 0. Dzięki temu Team Liquid wygrał ponad 10 milionów dolarów, a tym samym Miracle- stał się drugim najbogatszym graczem na świecie pod względem zdobytych w turniejach pieniędzy.

Team Liquid podczas The International 2017 Foto: Valve

W roku 2018 Polak pojawił się w Spodku na turnieju ESL One Katowice 2018. – Czułem się fantastycznie, grając przed polską publiką – mówił w trakcie wydarzenia w wywoa dla Cybersportu. Wytłumaczył również, dlaczego dobrze posługuje się mowa ojczystą. – Moja mama jest Polką, w domu rozmawiam z nią po polsku, więc łatwo mi to przychodzi. Kiedy fani rozmawiają ze mną po polsku, odpowiadam w tym samym języku. Ciężko jednak znaleźć Polaków na turniejach Doty 2. Poza tym chyba więcej niż połowa z nich nie wie, że mówię po polsku – skomentował.

>> Zobacz również: Mamy światową gwiazdę, a ta gra nie jest popularna w Polsce. W końcu gracze muszą mieć za co żyć

Jeszcze w czasach OG życie Amera wyglądało inaczej niż teraz. – Zaraz po pobudce jem śniadanie, które wybieram niezwykle przypadkowo. Potem gram kilka gier i wychodzę z domu, żeby spotkać się z przyjaciółmi. Zazwyczaj robimy to, na co mamy ochotę: oglądamy filmy, idziemy coś zjeść, robimy zakupy albo po prostu odpoczywamy w jakimś miejscu – mówił w 2016 roku Miracle-. Gdy jego kariera stopniowo nabierała obrotów, Polak musiał mierzyć się z kolejnymi wyzwaniami, np. przelotami samolotem po całym świecie. – Właściwie to nienawidzę podróżować. Na początku sprawiało mi to problemy, ale teraz się przyzwyczaiłem. Nie widzę jednak w podróżowaniu żadnych pozytywów – skomentował.

Profesjonalna gra na najwyższym poziomie i walka o miliony dolarów wiążą się w jego przypadku z wieloma wyrzeczeniami. – Nie zawsze jesteś w stanie grać 10 godzin dziennie, przez 10 dni z rzędu. Możesz się naprawdę znudzić. Ważne jest, żeby odpocząć od komputera, zrobić coś ze znajomymi i się wyluzować, chociażby przez jeden dzień, ale jeśli chcesz pojechać na miesiąc na wakacje, nie będziesz już tak dobry, jak wcześniej. Mogę wziąć maksymalnie tydzień lub dwa wolnego, potem muszę grać każdego dnia. Jeśli chcę być najlepszym graczem na świecie, muszę trenować codziennie – tłumaczył Al-Barkawi.

Amer "Miracle-" Al-Barkawi Foto: Team Liquid

Kiedyś jego życie było beztroską grą w lokalnej kafejce internetowej, ale dziś po raz kolejny chce zwyciężyć w mistrzostwach świata. Miracle- wciąż reprezentuje Team Liquid i choć w The International 2018 jego drużyna zajęła czwarte miejsce, to nadal można ją śmiało typować na jedną z najmocniejszych ekip w kolejnej odsłonie rozgrywek. Świadczy o tym chociażby zajęcie drugiej pozycji w turnieju rangi Major w Disneylandzie, gdzie w finale zespół uległ formacji Michała "Nishy" Jankowskiego 1 do 3.

Kilka dni temu drużynę opuścił Lasse Aukusti "MATUMBAMAN" Urpalainen, który do Team Liquid dołączył w roku 2015. Jego miejsce zajął Aliwi "w33" Omar z Rumunii. Ten grał razem z Miracle- w jego pierwszym zespole, Balkan Bears. Roszady nie wpłynęły jednak negatywnie na formę ekipy. W trwającym aktualnie EPICENTER Major wyszła ona z grupy z pierwszego miejsca, zatem wszystko wskazuje na jej ogromne szanse na sukces. Chyba że zatrzyma ją 18-letni Nisha i spółka. Czy czeka nas zatem kolejny finał, w którym zmierzy się jedyna dwójka Polaków rywalizująca w Dotę 2 na najwyższym poziomie? Oby tak, bo to pomoże Amerowi zapisać kolejne wersy na kartach swojej niesamowitej historii.

Tematy

miracle

Dota2

og

Team Secret

the international 9

ti8

TI9

Nisha

Zobacz komentarze

Zobacz także

Lista artykułów

Rozwiń więcej