Najlepszy gracz i ojciec na świecie. Historia „Pashy” to materiał na oscarowy film

Dawno temu, gdy nie było jeszcze Esportmanii, napisaliśmy taki tekst o historii Jarka "Pashy". Poznając go, przekonaliśmy się, że to super człowiek.

LUTY 2018

Od kafejki internetowej w 7-tysięcznym Nasielsku po wypełnione po brzegi areny i miliony widzów przed ekranami. Jarosław „Pasha” Jarząbkowski to najlepszy przykład tego, że marzenia się spełniają. Jak sam twierdzi, w życiu najważniejsza jest wytrwałość.

Z grami związany jest nieprzerwanie od kilkunastu lat. Tak jak najwybitniejsi na świecie sportowcy, trenuje przez wiele godzin dziennie, czasem siedem dni w tygodniu. Dzięki niezwykłemu talentowi, godzinom ciężkiej pracy i wyjątkowemu uporowi, chłopak spod Pułtuska został gwiazdą światowego formatu i jednym z polskich znaków eksportowych. Każdy, kto interesuje się esportem wie, kim jest Jarek, który jeszcze przed kilkunastoma laty dzielił pokój z babcią.

Sposób na zabicie nudy

Życie w Nasielsku płynie powoli. Nastoletni „Pasha” wraz z kolegami z zachwytem przyjęli informację o tym, że ktoś otwiera tu pierwszą kafejkę internetową. Na początku XXI wieku takie miejsca w Polsce stawały się coraz bardziej popularne, bo nie każdy mógł sobie pozwolić na dostęp do sieci. – Nie było za dużo do roboty. Któregoś dnia otwarto takie miejsce. Powiedziałem kolegom: „chodźmy, spróbujmy zagrać w gry komputerowe”. Od tego wszystko się zaczęło – wspomina 30-latek w filmie nakręconym przez Valve. To także w kafejce po raz pierwszy zobaczył swoją przyszłą żonę, Kingę. – Akurat grałem w Counter-Strike’a. Powiedziała, że wyglądam jak idiota przed komputerem. Po wakacjach okazało się, że jesteśmy w tej samej klasie – opowiada. Dziś przyjaciele mówią o nim, że jego sukces wziął się stąd, że ani trochę się nie zmienił. Mimo ogromnej popularności wciąż jest chłopakiem z Nasielska, który spełnia swoje marzenia.

Przez ciernie do gwiazd

Początek dorosłości „Pashy” nie był łatwy. Na graniu zarabiał co najwyżej kilkaset złotych miesięcznie, a do tego zrezygnował ze studiów, skupiając się wyłącznie na graniu. Kindze powiedział wówczas: „daj mi czas, CS będzie wielki”. – Przed ślubem Jarek miał mnóstwo wątpliwości, czy kontynuować swoją pasję. Zostawiłam decyzję jemu – wspomina Jarząbkowska. Z czasem jednak zasilał budżet coraz większymi kwotami, stawał się rozpoznawalny. Wiązało się to jednak z wielkimi poświęceniami. – Granie to niezmienna praca. To też wiele wyrzeczeń, także tych rodzinnych. Oczywiście nadal jest to przyjemne, ale na swój sposób jest to męczące. Na pewno w życiu sporo mnie to kosztowało – opowiada o przeszłości zawodnik. Dziś „Pasha” ma dwoje dzieci i jak twierdzi, to one są dla niego najważniejsze. Jako cel postawił sobie zostanie najlepszym graczem i najlepszym ojcem na świecie.

Gwiazda światowego formatu

Dziś Jarka Jarząbkowskiego rozpoznają miliony fanów na całym świecie, jego profil na Facebooku śledzi ponad 800 tysięcy osób. – „Pasha” został najbardziej sławnym graczem na świecie dzięki swojej osobowości, ponieważ nie udaje kogoś, kim nie jest – mówią o nim przyjaciele. Jako profesjonalista dba o każdy najdrobniejszy szczegół.

Mocno sprofesjonalizowała się także scena Counter-Strike’a. To ciężka praca, która wymaga wielu wyrzeczeń i absolutnego profesjonalizmu. – Zawsze chcemy tylko wygrywać. Tak jak w normalnym sporcie, musimy przeanalizować naszą grę. Tu nie chodzi o nerwy czy stres – wygrywa ta drużyna, która popełni mniej błędów – mówił, wskazując na analogię esportu do wielu dziedzin sportowych.

Historia „Pashy” pokazuje, że w życiu wszystko jest możliwe. Sam gracz stanowczo odrzuca argumenty tych, którzy uważają Counter-Strike’a za grę związaną z przemocą. – Najważniejsze jest to, co wynosi się z domu. Poza tym istotna jest kwestia osobowości i charakteru. Ja nigdy nie miałem ochoty nikogo zastrzelić tylko dlatego, że nie poszło mi w grze – ucina temat. Swoją historię cały czas pisze i ma okazję dołożyć do niej jeszcze kilka niezwykłych rozdziałów.

Zobacz komentarze

Zobacz także

Lista artykułów

Rozwiń więcej