Dlaczego społeczność esportowa sama szuka kłopotów?

Turniej gier wideo w Jacksonville na Florydzie zakończył się strzelaniną. Napastnikiem miał być 24-letni mężczyzna, który rzekomo stracił panowanie nad sobą po odpadnięciu z rozgrywek. W afekcie zabił dwie osoby i ranił co najmniej trzynaście innych. Później popełnił samobójstwo. Wielu komentujących uważa, że konsekwencje tego zdarzenia mogą ugodzić w całą branżę gamingową. Czy ich obawy są uzasadnione?

Przestępstwa z użyciem broni palnej od kilku dekad stanowią poważne zagrożenie dla bezpieczeństwa wewnętrznego Stanów Zjednoczonych. W ostatnich miesiącach dochodzi do eskalacji problemu. Amerykańskie media komunikują, że tegoroczne strzelaniny były wyjątkowo makabryczne w skutkach. Statystyki wskazują niechlubny rekord, a na horyzoncie nie widać rozwiązania, zwłaszcza, że właśnie doszło do kolejnej tragedii.

Incydent w Jacksonville odbił się szerokim echem w mediach na całym świecie. Polskie serwisy informacyjne donoszą o strzelaninie podczas turnieju gier komputerowych. – Jest szczególnie ważne aby podkreślić, że temat gier jest tu wyłącznie tłem, nie mającym wpływu na treść. Jego miejsce w nagłówku jest mylące i niepotrzebne – napisał Maciej „sawik” Sawicki na temat działań rodzimych portali. Z moich obserwacji wynika, że newsy zostały napisane wyjątkowo rzetelnie. Autorzy tekstów odnoszą się do informacji zamieszczonych na zagranicznych stronach i na każdym kroku powołują się na źródła. Ponadto unikają wygłaszania subiektywnych komentarzy. Wzmianka o turnieju gier komputerowych stanowi jedynie próbę wskazania miejsca zdarzenia. W oczach niektórych osób gracze mogą jawić się jako grupa o podwyższonym ryzyku. Należy jednak pamiętać, że piewcami takich uprzedzeń są ignoranci o ograniczonych horyzontach myślowych albo prowokatorzy, którzy celowo chcą zasiać zamęt. Nie można dopasowywać się standardów wyznaczanych przez przedstawicieli tych grup.Piszmy o rzeczach takimi, jakimi są. Budujmy społeczność w oparciu o świadome jednostki, które potrafią samodzielnie myśleć i czytają ze zrozumieniem całe artykuły, a nie tylko nagłówki.

Fani esportu niepokoją się, że gry zostaną obarczone winą za zbrodnię w Jacksonville. Niektórzy zaczęli już zbroić się w argumenty na nadchodzącą dyskusję. Zwracają oni uwagę, że uczestnicy turnieju rywalizowali w symulatorze footballu amerykańskiego, a nie Counter-Strike’u bądź innym shooterze. Zatrzymajmy się na chwilę i zastanówmy, czy naprawdę jest się czego obawiać. Po przejrzeniu newsów z wiodących portali informacyjnych nie doszukałem się słów krytyki pod adresem rozgrywek esportowych. Za pośrednią przyczynę nieszczęścia niemal wszędzie podaje się powszechny dostęp do broni. Prawdę mówiąc, mało kto przywiązuje wagę do gamingowego charakteru imprezy. Na polskim podwórku jedyne niepokojące sygnały pochodzą z TVN24. – Tego typu turnieje czy festiwale gier wideo czy gier komputerowych to jest tez taka arena, która dość często staje się miejscem takich zdarzeń, ponieważ ludzie, którzy później okazują się sprawcami to są osoby, które bardzo często uczestniczą w tych grach – powiedział na antenie dr Krzysztof Liedel z Collegium Civitas. Wystarczy pięciominutowy research, aby stwierdzić, że cytowana teza została wyssana z palca. Opinia publiczna naprawdę nie jest aż tak bezmyślna, jak się niektórym wydaje. Przedstawienie niezbitych dowodów często wystarczy, aby zdyskredytować eksperta, który rzuca słowa na wiatr i nie ma absolutnie nic na poparcie swoich argumentów.

Moim zdaniem możemy zostawić już za sobą dyskusję na temat przemocy w grach. Mamy 2018 rok. Sporty elektroniczne są już obecne w mediach głównego nurtu, klubach sportowych, a wkrótce mogą zagościć również na igrzyskach olimpijskich. Wprawdzie shootery wciąż budzą wątpliwości, ale skoro boks uchodzi za cywilizowaną dyscyplinę sportu, można założyć, że znalezienie kompromisu jest tylko kwestią czasu. Profesjonalizacja branży i coraz silniejsza więź ze światem biznesu są naszym asem w rękawie. Żaden przedsiębiorca, który zainwestował fortunę w drużynę CS:GO nie pozwoli, żeby garstka oszołomów stanęła mu na drodze. Z pieniaczami nie ma sensu dyskutować, zwłaszcza jeśli nie posiadają żadnych logicznych argumentów. Atencja jest ich pożywką. Bez niej zapadają się pod ziemię i nie dają o sobie znać aż do momentu, gdy po raz kolejny wypełzną na powierzchnię i postanowią skompromitować się na forum publicznym.

Strzelanina bywa określana mianem zamachu na społeczność esportową. W mojej ocenie jest to zbyt daleko posunięta interpretacja. Motywy sprawcy nie zostały ujawnione. Żadna zorganizowana grupa przestępcza nie wzięła na siebie odpowiedzialności za strzelaninę. Napastnik był po prostu sadystą, który chciał dać upust swojej frustracji i postanowił zrobić komuś krzywdę. Przynależność społeczna ofiar prawdopodobnie nie miała dla niego żadnego znaczenia. Nie wolno nadawać celu bezsensownemu czynowi zwyrodnialca, który bestialsko zamordował niewinnych ludzi. Wprowadzanie szerszego kontekstu jest w tym przypadku bardzo szkodliwe. Esportowcy mogą zacząć uchodzić za grupę o podwyższonym ryzyku, która budzi skrajne emocje i prowokuje do agresywnych zachowań. W ten sposób krytycy wirtualnej rywalizacji dostają do ręki gotowy argument. Wkrótce mogą użyć go w celu rozpętania medialnej burzy.

– Każda strzelanina, ofiary śmiertelne, ranni to temat wymagający głębszej refleksji. Nie raz słyszeliśmy o tragedii na koncercie, w kinie czy szkole. Wczoraj cały esportowy świat pogrążył się w smutku. Należy jednak zwrócić uwagę, że turniej to tło tych wydarzeń, a głównym nurtem dyskusji powinien być sam sprawca zamachu i to co się działo w jego życiu. Esport to piękna pasja, historia o współzawodnictwie, o ludzkim poświęceniu, o ważnych wartościach. Jako społeczność zawsze musimy być odpowiedzialni. Zastanówmy się co zawiodło i nie szukajmy łatwego wroga. Nie możemy dokonać takiego uproszczenia, że determinacją mordercy jest określona muzyka, literatura, kinematografia czy gry komputerowe. Źródło cierpienia jest zawsze dużo bardziej skomplikowane. Nie ma co szukać odpowiedzi na skróty – powiedział Jakub Paluch, prezes ELIGI.

Niektórym po prostu odpowiada rzeczywistość, w której mamy niewidzialnego wroga i możemy z nim toczyć wojnę. Te osoby pretendują do roli samozwańczych obrońców dyskryminowanych grup społecznych. W tym przypadku starają się stawiać graczy w roli ofiar nagonki, która tak naprawdę jeszcze się nie rozpoczęła. Martwi mnie to, że takim osobom nie wystarczy sam fakt bycia akceptowanym przez ogół społeczeństwa. One desperacko zabiegają o atencję i nieustannie chcą być poklepywane po plecach. Mają w zwyczaju stawiać uciśnionych na piedestale. – Spójrzcie wszyscy! Przecież jesteśmy normalni. Dlaczego nas ignorujecie? – bezradnie skandują stojąc obok. Nie mogę odmówić tym ludziom dobrych intencji, ale nie powierzyłbym im psa pod opiekę nawet na godzinę. Bałbym się, że mogą przypadkowo udusić go podczas przytulania. Najwyższy czas, aby zrozumieć, że takie sztuczne wyolbrzymianie problemów również prowadzi do utrwalania szkodliwych stereotypów.

Przedstawiciele społeczności esportowej natychmiast zareagowali na wieści z Florydy. Szereg marek związanych z gamingiem przywdział żałobne barwy w mediach społecznościowych. Ten ruch wzbudził wątpliwości jednego z członków grupy Esportowe świry. – Minęło niewiele czasu od tragedii w Jacksonville, a korzystając z niej pewien polski organizator stwierdził, że czas być pierwszym i zmienić barwy na czarno-białe albo czarne. Razem z nim zmieniło je kilka podmiotów, które są z nimi związane. Ja rozumiem, że to jest niewyobrażalna tragedia i może być dla całego esportu bardzo dużym krokiem w tył. Postępujemy jednak zbyt pochopnie, kiedy tak naprawdę jeszcze nie wiadomo co do końca się stało i nawet się nie otrząsnęliśmy. Niektóre z logo zmienione nawet bez słowa, a pod nimi sporo pytań i komentarzy czemu i dlaczego. Przynajmniej się kliki będą zgadzać – napisał Carmon. Rozumiem obawy autora komentarza. Granie na emocjach i wykorzystywanie filantropii w charakterze zabiegu PR-owego to jedne z najobrzydliwszych praktyk stosowanych przez nowoczesne przedsiębiorstwa. Niemniej inicjatywa przeprowadzona na polskich fanpage’ach nie może jednoznacznie zostać uznana za negatywne zjawisko. Jest też druga strona medalu. Był to bardzo ludzki gest solidarności, który może okazać się bezcenny dla ludzi dotkniętych tragedią. To również forma upamiętnienia ofiar tej straszliwej zbrodni. Nie ma podstaw, aby stwierdzić, że administratorzy stron mieli na celu zwiększenie zasięgów poprzez zaangażowanie się w głośną sprawę. Być może niektórych autorów cechowało interesowne podejście, ale nie można zarzucać im niemoralnych zachowań bazując na domniemaniach. Ocenę zasadności tej inicjatywy pozostawiam sumieniom twórców postów.

Wczoraj doszło do strzelaniny, podczas której zginęły dwie niewinne osoby. To dla nas czas żałoby. Należy wyjaśnić kulisy zajścia, uczcić pamięć zamordowanych i zrobić wszystko, aby w przyszłości uniknąć podobnej sytuacji. Spokój i opanowanie są w tej sytuacji największymi atutami społeczności esportowej. Świadczą one o dojrzałości i profesjonalizmie całej branży. Jeśli gracze chcą być traktowani poważnie, niech zachowują się poważnie. Najgorsze co mogą w tej sytuacji zrobić to wywoływać wilka z lasu i szukać afery.

Tematy

esport

jacksonville

strzelanina

floryda

NFL

madden

Zobacz komentarze

Zobacz także

Lista artykułów

Rozwiń więcej