Dietetyk: Największym zagrożeniem graczy jest niedojadanie. Ich można porównać do kierowców rajdowych

Dietetyk kojarzy nam ze zrzucaniem zbędnych kilogramów czy wprowadzaniem zmian do jadłospisu. Okazuje się jednak, że taki specjalista może mieć kluczowe znaczenie w rozwoju... graczy! Co mają wspólnego z kierowcami rajdowymi? Dlaczego boją się warzyw i owsianki? Czy trzeba im zakazać fast foodów? O tym w wywiadzie z dietetykiem dywizji League of Legends zespołu devils.one – Magdaleną Niewiadomską.

Miała pani doświadczenie z esportem przed przyjściem do organizacji devils.one?

Magdalena Niewiadomska: Mój 13-letni syn zupełnie amatorsko bawi się tym tematem. Obserwowałam na jego przykładzie, chociażby jak zmienia się temperatura ciała. Zwracałam też uwagę na to, co się dzieje z nim, gdy nie dojada.

Magdalena Niewiadomska, dietetyk devils.one Foto: Wiki Wójcik / devils.one

Czyli paradoksalnie zainteresowała się pani tematem ze względu na dziecko?

Trochę tak, szczególnie pod kątem żywieniowym. W pewnym momencie zwróciła się do mnie Natalia (psycholog devils.one - przyp. red.), ponieważ razem pracujemy w jednej przychodni, i przedstawiła mi ten temat. Na początku spojrzałam na to pod kątem zagrożeń, które są dość realne w tej dziedzinie, ale zwróciłam też uwagę na możliwości, tj. jak można wesprzeć chłopaków. U graczy zauważa się błędy, które widoczne są nie tylko dla osób związanych z esportem. Chodzi głównie o niedojadanie czy dłuższe głodówki, które wynikają z braku czasu na przyjęcie pokarmu. To przekłada się na spadek formy i zmęczenie.

Wspomniała pani o zagrożeniach w esporcie. Jakie ryzyka dostrzega pani w tej dziedzinie?

Największym zagrożeniem jest właśnie niedojadanie. Bardzo często zawodnicy nie wiedzą, jak mają jeść. Jeśli próbują wdrożyć do diety coś sami, to zazwyczaj kończy się to problemami żołądkowymi. Tu warto pamiętać, żeby nie popadać w skrajności. Przejście na którąkolwiek ze stron spowoduje ten sam efekt, czyli jakieś problemy gastryczne lub osłabienie, niezależnie od tego, czy będą jeść za mało, czy za dużo. Gdy pojawiają się u nich takie trudności, to najczęściej stwierdzają, że po prostu przestaną jeść. Potrafią wtedy od godziny 10 do 18 obyć się bez jedzenia, bo boją się, że dostaną problemów żołądkowych ze względu na nowe pokarmy czy stres z nimi związany.

Czy takie dolegliwości pojawiły się u graczy podczas pani pracy w Esports Performance Center?

Wprowadzamy zmiany w diecie stopniowo, żeby negatywne efekty nie występowały. Po doświadczeniu ze sportowcami wiemy, że nagła zmiana może spowodować problemy. Nie modyfikujemy też jadłospisu bezpośrednio przed ważnymi rozgrywkami, działamy powoli. Całą zmianę przeprowadza się w ciągu tygodni, a wcześniej skupiamy się na mniejszych elementach diety, żeby wszystko przeszło płynnie.

devils.one Foto: devils.one

Jak przekłada pani wiedzę z dietetyki sportowej na esport? Czy obie dziedziny działają tak samo, czy występują różnice ze względu na to, że w sporcie korzystamy bardziej z mięśni, a w grach z umysłu?

Odpowiedź na to pytanie pojawi się tak naprawdę w trakcie naszej współpracy. Graczy można porównać do kierowców rajdowych – mamy pozycję siedzącą, ogromne skupienie, korzystanie przede wszystkim z głowy i pracy rąk. Kiedyś mówiono, że po co kierowcom odżywianie, skoro nie ma to żadnego wpływu na ich formę, a okazało się, że ma to znaczenie. Myślę, że obecnie możemy porównywać granie z tym sportem, choć występuje też kilka różnic, m.in. przeciążenia, których nie ma w esporcie. Z drugiej strony w obu przypadkach obserwujemy na przykład wzrost temperatury. Warto zwrócić uwagę także na to, że nie wiemy, ile potrwają dane rozgrywki, o której godzinie się zaczną czy ile przerwy między meczami otrzymają zawodnicy.

Pojawia się zatem mnóstwo aspektów nieznanych w sportach tradycyjnych. Tam mamy ustalony harmonogram na cały rok, tutaj to tak nie funkcjonuje. Nie wiemy też jeszcze, które elementy fizjologii sportu przełożą się na esport. Wiemy natomiast, że takie założenia jak jedzenie do godziny 18 czy 20, które często są stosowane przez dietetyków, u graczy nie mają racji bytu, ponieważ często idą oni spać dopiero o 1 czy 2 w nocy. Przez to wstają później. Cały cykl dnia wygląda inaczej niż w sporcie. Zużycie glukozy również jest spore, ale brakuje ruchu, czyli mięśnie mniej pracują i nie spalają aż tyle. Ciągle zastanawiamy się nad tym, jak przełożyć te kwestie na lepsze wyniki w grze. Przy tym nie możemy pominąć aspektu zdrowotnego. Dbamy o to, żeby chłopaki przez lata byli zdrowi i nie mieli problemów z powodu grania.

Badaliście już, jaka godzina pobudki czy zaśnięcia jest najbardziej optymalna dla graczy?

Jeszcze nie. Chcemy natomiast sprawdzić, jak drzemka popołudniowa (tzw. power nap – przyp. red.) wpłynie na formę zawodników. Jeśli wstają oni o godzinie 9:30, a chodzą spać o 21 czy nawet o północy, to co prawda mają za sobą 8 godzin snu, ale w trakcie dnia są intensywnie eksploatowani. Zastanawiamy się, czy drzemka da efekty, a jeśli tak, to czy u wszystkich, czy być może u poszczególnych osób. Poza tym zwracamy uwagę na godzinę żywienia - na jaki czas przed zawodami należy zjeść posiłek.

W sportach tradycyjnych jest to również sprawa indywidualna, ponieważ jedna osoba musi przyjąć pokarm na trzy godziny przed wyścigiem, żeby nie czuć ciężkości w momencie startu. Inna natomiast je dopiero godzinę przed, bo na początku zawodów już dopada ją głód. Indywidualną sprawą jest też to, ile pożywienia musi ktoś przyjąć bądź czy potrzebuje cztery, czy może pięć posiłków dziennie. Z dietetyki sportowej do esportu można przenieść wiele, ale będzie to wymagało trzymania się harmonogramu dnia. Żaden sportowiec nie trenuje po 12 godzin dziennie. Robią to przez dwie-trzy godziny, przy czym kolarze spędzają na tym od czterech do pięciu godzin. Gracze natomiast ćwiczą od godziny 10, czyli od śniadania, do północy. Z tego powodu przed esportowcami stoją inne wyzwania i musimy sprawdzić, jak dietetyka im pomoże.

Gotowanie w devils.one Foto: devils.one

Pytanie z innej beczki, choć może nie do końca. Swego czasu interesowałem się historią Roberta Karasia, mistrza świata w potrójnym Ironmanie. W jednym z wywiadów mówił, że w trakcie biegu dosłownie co minutę lub dwie pił wodę i jadł żele. Czy występują w esporcie odpowiednie suplementy, z których gracze korzystają w trakcie meczu?

Dopiero zaczynamy pracę nad tym, żeby przenieść część suplementów z tradycyjnego sportu do wirtualnej rywalizacji. Nie wszystkie będą się nadawać, choć żele dla kolarzy czy triathlonistów mogą mieć rację bytu w ostatnim meczu. Wtedy stosuje się je jako zastrzyk energii na sam koniec spotkania. Nie jest jednak najlepszym rozwiązaniem, żeby gracze zażywali je co piętnaście minut.

W Polsce nie ma jeszcze suplementów typowo pod esportowców, natomiast w Stanach Zjednoczonych jak najbardziej wprowadza się je na rynek. Część z nich można wykorzystać w esporcie, ale trzeba pamiętać także o podstawie, jaką jest nawadnianie. Temperatura podczas rozgrywek, nawet w gaming roomie, zmienia się. Warto wtedy napić się wody, a przy okazji uzupełnić potas, sód i inne mikroelementy. Zwracamy też uwagę na glukozę, która jest kluczowa w przypadku graczy.

Czy są jakieś pokarmy, których się obawiają?

Warzywa i ryby, ale wynika to ze względu na to, że są nastolatkami. Większość młodzieży w tym wieku nie przepada za tymi posiłkami. Do pewnych smaków trzeba dorosnąć. Wiele badań pokazuje, że młodzież pod koniec liceum czy na początku studiów cierpi na niedobór kwasu foliowego, właśnie z powodu unikania warzyw. Jemy fast foody, pizzę i hamburgery, ale warzywa często omijamy. Organizm jest młody i niedobory nie są aż tak widoczne, ale z wiekiem pojawiają się problemy i dopiero wtedy zaczyna się doceniać żywienie. Gracze są jeszcze na takim etapie, na którym nie dotrzemy do nich zwracając uwagę na czynnik zdrowotny. Z tego powodu raczej przekonujemy ich do diety wizją efektów esportowych. Chociażby owsianka była takim pokarmem, na który patrzyli ze zdziwieniem i nie wierzyli, że da się ją zjeść. Przez kilka kolejnych dni wspominali o niej i byli zaskoczeni, że im smakuje.

Co dorzucają do owsianki?

Osobiście nigdy nie lubiłam tego pokarmu, dlatego znalazłam swój sposób, który im pokazałam. Dodajemy do płatków serek wiejski, banany, borówki czy miód. Jest to proste do zrobienia, ale okazuje się, że robi robotę.

Mogła pani powiedzieć coś więcej na temat współpracy z Natalią, psychologiem devils.one?

Z jednej strony ta współpraca polega na tym, że Natalia pomaga graczom w zwiększeniu koncentracji, a ja wspieram ją poprzez wprowadzenie właściwej diety. Eliminacja z jadłospisu niektórych produktów, np. zawierających aspartam, będzie sprawiać, że to skupienie się zwiększy. Wiele badań wskazuje na to, że część dodatków do żywności wpływa na spadek koncentracji.

Odpowiednie ułożenie żywienia, czyli chociażby zachowanie odpowiedniej glikemii, tj. stężenia glukozy we krwi, sprawia, że są bardziej wydajni, bo w trakcie gry nie spada im cukier. Natomiast od strony projektowania zastanawiałyśmy się, jak glukoza ma się do eye trackingu (ang. śledzenie ruchów gałek ocznych). Inaczej mówiąc - sprawdzamy, czy oczy zawodnika “uciekają” z ekranu właśnie przez to, że zmniejszył się poziom cukru. Przyjmujemy tezę, że powodem jest zmęczenie. Szukamy tego typu korelacji między parametrami organizmu a czynnikami, które możemy mierzyć, jak np. eye tracking.

devils.one Foto: Ultraliga

A stres? Można go ograniczyć jedzeniem?

Tak, poprzez dodanie do diety kwasów omega-3. Wspierają one układ nerwowy, działają przeciwzapalnie i tu wprowadzenie chociażby awokado czy orzechów do diety spowoduje, że stres się zmniejszy. Patrząc z innej strony - kofeina co prawda pobudzi organizm, ale może też wywołać nadmierne pobudzenie, co potrafi skończyć się potliwością dłoni. W momencie, w którym operujemy myszką czy klawiaturą, może mieć to ogromne znaczenie, bo wprowadza pewien dyskomfort.

Czyli lepiej woda, a nie kawa?

To zależy. Nie ma niestety jednoznacznej odpowiedzi. Kwestia w tym, co w jakim momencie pijemy.

Jak współpracuje pani z trenerem personalnym devils.one, Karolem Zdunkiem?

Głównie chcemy zwiększyć masę mięśniową zawodników. Gdy zaczęłam współpracę z graczami często pytano się mnie, czy będę ich odchudzać. Sprawa wygląda jednak inaczej, ponieważ wbrew pozorom pomagam im przytyć. Z racji, że spotykają się z trenerem tylko raz w tygodniu, mają też obowiązek wykonywania ćwiczeń w czasie wolnym i też ich do tego zachęcamy. Zależy nam także na zdrowiu graczy – przyrost masy sprawi, że więcej lat będą mogli spędzić przed komputerem. Wpłynie to też na nich od strony psychologicznej - jeśli wyjdą na scenę bardziej umięśnieni, to zaprezentują się lepiej i poczują bardziej pewnie.

Jeśli zabraknie im w diecie białka lub będą na deficycie kalorycznym, nie zbudują masy mięśniowej. Doprowadzą jedynie organizm do zmęczenia, bo co prawda będą trenować fizycznie, ale zabraknie substratów energetycznych do tego, żeby tę masę zbudować i nie zobaczą efektów. Szczerze mówiąc, jesteśmy w stanie współpracować ze sobą praktycznie na każdym polu, by wspierać ich grę.

Zatem kluczowym jest, żeby wasze działania uzupełniały się wzajemnie. Mogłabby pani udzielić graczom, niekoniecznie profesjonalnym, porady dietetycznej, której wcielenie w życie od ręki sprawi, że będą bardziej efektywni?

Na pewno ważne jest nawadnianie. Musi to być woda, a nie napoje słodkie. Wypicie ich od czasu do czasu jest w porządku, tak samo jak zjedzenie co jakiś czas pizzy, ale kolorowe płyny nie nawodnią organizmu. W ciągu dnia zazwyczaj się o tym nie pamięta. Poza tym gracze nie powinni robić zbyt długich przerw między posiłkami, bo spada wtedy poziom glukozy, głównego pokarmu mózgu. Nie oznacza to, że musimy cały czas jeść cukierki, ponieważ im szybciej dostarczymy glukozę do krwi, tym szybciej jej poziom zacznie spadać i pojawią się dołki energetyczne, a zawodnikom zależy na tym, żeby ich nie było. Istotne jest zatem regularne picie wody i to, żeby jeść, a nie głodować.

Który kraj pod względem dietetyki esportowej jest najbardziej rozwinięty? Czy jakieś miejsce na świecie się wyróżnia?

Nie ma wielu publikacji na ten temat. Z tego co wiem, największą robotę już od kilku lat robią Niemcy, szczególnie w kwestii fizjologii i odżywiania. Wszyscy jeszcze raczkują - przypomina mi to walkę Amerykanów i Rosjan o podbój Kosmosu. Jesteśmy właśnie na tym etapie badań w esporcie.

Wszystkie artykuły dotyczące akcji znajdziesz na lepsiwgrze.esportmania.pl

Strategicznym partnerem akcji #Lepsiwgrze jest G2A.com.

G2A logo Foto: Materiały prasowe

Tematy

devils.one

league of legends

suplementy diety

psycholog

psychologia

sport

Lepsiwgrze

Zobacz komentarze

Partnerem sekcji jest OMEN by HP

Lista artykułów

Rozwiń więcej