Kinga Kujawska: Mogłam zostać nauczycielką WF-u, ale wybrałam gry

Wystąpiła w reklamach oleju, była ring girl KSW (federacja MMA), a bardziej spostrzegawczy mogli ją przez chwilę zobaczyć w serialach. Potem stała się twarzą społeczności polskiego PlayStation, a od ponad dwóch lat jest jedną z najpopularniejszych kobiet w polskim esporcie. Mowa o Kindze Kujawskiej, prezenterce ESL, którą mogliśmy zobaczyć m.in. w studiu ostatnich ESL Mistrzostw Polski.

Patryk Stec: Czy jest z perspektywy czasu coś czego żałujesz w swoim życiu zawodowym?

Kinga Kujawska: Nie, dlatego, że wszystko co robiłam do tej pory doprowadziło mnie do punktu, w którym jestem teraz. Zbierałam doświadczenie przed kamerą, robiąc rzeczy lepsze i gorsze, ale to wszystko sprawiało, że stawiałam kolejne kroki do przodu. To doświadczenie przed kamerą się liczy zwłaszcza, że teraz pracuję w ten sposób live, a tam trzeba jednak umieć trzymać nerwy na wodzy. Dlatego nie myślę o tym w ten sposób, nie mam złego obrazu swojej przeszłości. Wiadomo, że gdy oglądam jakieś śmieszne seriale, to gdzieś tam zgrzytam zębami, ale uważam, że gdyby być może nie pojawiły się te rzeczy w moim życiu, nie byłabym teraz tu gdzie jestem, dlatego nie mam odczucia, że czegoś żałuję.

Wiele osób kojarzy cię z PlayStation, potem z ESL, a niewiele osób wie, że pojawiłaś się gdzieś przed kamerami już wcześniej. Nie wiem czy wiesz, ale masz nawet profil na Filmwebie!

Tak, znajomi zrobili to chyba dla jakiegoś żartu. Najlepsze jest to, że pewnie mało kto wie, ale ja studiowałam wychowanie fizyczne i z wykształcenia jestem nauczycielką WF. Na pewnym etapie myślałam, że właśnie tak chcę poprowadzić swoje życie. Miałam powołanie do tego. Jednak od dziecka miałam parcie na szkło, ale mimo to zawsze chciałam zrobić tytuł magistra i koniec. Chciałam studiować, w rodzinie mamy wielu nauczycieli. Moja mama jest nauczycielką wychowania fizycznego, moja ciocia, mój tata jest po AWF-ie, także miałam to we krwi.

Kinga Kujawska Foto: Instragram/Kinga Kujawska

To znaczy, że od dziecka chciałaś być wuefistką?

Tak, ale zawsze gdzieś to parcie na szkło we mnie było. Jeździłam na różne konkursy, tańczyłam w zespole ludowym bardzo długo, dobrze czułam się na scenie i gdzieś wiedziałam, że bycie nauczycielką może mi nie wystarczyć. Później dowiedziałam się o castingach do reklam i zaczęłam na nie chodzić. Wygrałam jeden, drugi i też dzięki temu mogłam się utrzymać w Warszawie. Zaczęłam sobie zbierać to doświadczenie przed kamerą, później był serial, tam poznałam też przyjaciółkę. W tym serialu wszystko było kręcone tak partyzancko i tam faktycznie zdobyłam duże doświadczenie, jeśli chodzi o pracę przed kamerą i tak samo jest z castingami. Tam trzeba bardzo długo czekać w kolejce, a potem masz tylko kilka sekund, aby pokazać się z jak najlepszej strony, zagrać jakąś scenkę i to generuje duży stres. Wiele mnie to nauczyło i nie ukrywam, że to był też taki sposób dla mnie, aby się utrzymać w Warszawie.

Były reklamy, było KSW, ale jak to się stało, że w ogóle złapałaś gamingową zajawkę?

U mnie w domu bardzo wcześnie pojawił się komputer. Bardzo dużo grałyśmy, ale oczywiście tyle, na ile moja mama nam pozwalała. Co ciekawe i warto się tym pochwalić, moja mama też grała, więc rozumiała, że też chcemy sobie pograć. Moje siostry grały w Heroesów czy Prehistoryka - to były nasze ukochane tytuły. Na spotkaniach rodzinnych graliśmy na Nintendo, była też FIFA, więc te gry konsolowe zawsze były w moim życiu obecne. Jak wygrałam casting do PlayStation na prezenterkę, to już wtedy całkowicie wsiąknęłam w ten świat. Uwielbiam gry, jestem od nich totalnie uzależniona, przyznaję się. Także jak pracowałam w Sony, to miałam dostęp do wszystkich gier, więc wtedy mogłam mówić, że gram, bo to moja praca. Każdy mówił, że mam szczęście i zgadzam się z tym. Gdybym miała narzekać na pracę, to popełniłabym ogromny grzech.

Gdy zrezygnowałaś ze współpracy z Playstation i potem pojawiło się ESL. W ten sam dzień ktoś się już do Ciebie odezwał?

Jakoś na drugi dzień z tego co pamiętam zadzwonił już ktoś z ESL i pojechałam tam na rozmowę. Trochę mnie przestraszyło to, że miałam mieć nagrania na żywo, co jest dość stresujące, ale ja lubię wyzwania. Wiedziałam, że zrobię wszystko, żeby podołać. Żebym ja była zadowolona i oni.

Kinga Kujawska w trakcie ESL Mistrzostw Polski Foto: ESL/Adam Łakomy

Co Ciebie tak naprawdę wtedy przekonało do tej oferty?

Nie wiem czy to zrobili specjalnie, czy nie, ale podczas pierwszego spotkania przeprowadzili mnie przez arenę, przez te wszystkie piękne studia, w których odbywają się różne turnieje. Jak zobaczyłam samą arenę, filmiki z turniejów i wideo nagrywane z KubiKiem i Morgenem oraz to jacy są zabawni, to już miałam jakieś poczucie, że to jest dla mnie bardzo duży krok do przodu po PlayStation. To był ten moment, w którym poczułam, że bardzo tego chcę. Chciałam zostać w internecie. Poczułam to już na tej rozmowie, jak siedzieliśmy z Adrianem Kostrzębskim i Jarosławem Chajdusiem. Opowiadali mi co będę robić, byłam odrobinę przerażona, bo wiedziałam, że to będzie trudne i czeka mnie mnóstwo roboty. Już po tej rozmowie wiedziałam jednak, że to jest to i nie ma nad czym się zastanawiać, tylko wziąć do roboty.

Gdzieś mniej więcej w tym okresie zaczęłaś się mocniej interesować esportem czy już trochę wcześniej?

Pamiętam, że byłam na targach gamingowych, na których odbywał się turniej esportowy na konsolach. To był turniej COD-a (przyp. red - Call of Duty) i wtedy zobaczyłam jak chłopaki grają, te emocje, a w ogóle bardzo lubię sport oraz adrenalinę mu towarzyszącą, to bardzo mi się to skojarzyło właśnie z tymi sportowymi emocjami. Bardzo lubię rywalizację, uwielbiam strzelanki. Gdy zobaczyłam jak oni grają, to mnie bardzo zmotywowało. Nawet sobie pomyślałam, że chciałabym grać tak jak oni, ale wiedziałam że to już raczej jest niemożliwe. W tamtej chwili od razu to poczułam. To była moja pierwsza styczność z esportem, a tak naprawdę to była dopiero taka mała namiastka tego, co mnie czekało jeśli chodzi o esport.

Właśnie trzeba powiedzieć szczerze, że oglądając ostatnie playoffy ESL Mistrzostw Polski widać, było że nie odstajesz od ekspertów.

Tak, bo ja w ogóle jestem bardzo ambitna. Zaczęłam oglądać wszystko, oglądałam bardzo dużo meczów. Zakumplowałam się z graczami, więc też zupełnie inaczej ogląda się kolegów w akcji. I też sama zaczęłam grać w Counter-Strike'a. Wiedziałam, że może tak być, że ktoś nie gra i może też oglądać, ale wydaje mi się, że aby poczuć magię CS-a, warto też samemu pograć. Dlatego mam nawet swojego trenera, jedną z najlepszych graczek w Polsce - Pasię. Bardzo mi pomogła i wiele mnie nauczyła. Jak mamy ESL Mistrzostwa Polski, staram się oglądać wszystkie mecze, nawet powtórki, żebym po prostu wiedziała jak najwięcej. Wiadomo, że na początku było trudno i człowiek popełnia różne gafy, ale tego nie da się inaczej nauczyć jak w praktyce. Dostałam duży kredyt zaufania, widzieli że robię postępy i ja też czułam się coraz pewniej. Teraz też tak jest, zwłaszcza jeśli chodzi o polski esport, bo tutaj faktycznie śledzę wszystko na bieżąco, wszystkie portale. Ostatnio poczułam się bardzo pewnie na tych mistrzostwach w roli hosta analizy.

Kinga Kujawska Foto: Instragram/Kinga Kujawska

W trakcie początków zdarzało ci się, że ktoś na Ciebie patrzył z góry tylko dlatego, że jesteś kobietą?

Wiesz co, w pracy ja tego na pewno nie odczułam. Mam dość mocne poczucie humoru, więc od razu złapałam z chłopakami kontakt. Jestem raczej taką dominującą osobą w towarzystwie. Dobrze zresztą czuję się w towarzystwie mężczyzn, raczej nikt nie jest w stanie sprawić, żebym się zarumieniła, prędzej to ja sprawię, że ktoś się zarumieni. Większość osób z ESL bardzo lubię, spotykamy się też prywatnie. Nawet mieliśmy esportowego sylwestra u mnie w domu, gdzie bawiliśmy się fantastycznie. Pamiętam taką śmieszną historię z Hermesem, że sprawdził na moim zegarku w kuchni, która godzina i poszedł do toalety. Myślał, że jeszcze ma trzy minuty, ale okazało się, że źle sprawdził i spędził odliczanie w łazience. Ogólnie bardzo byłam w szoku, jak miło zostałam przyjęta. Byłam przekonana, że może będzie tak, że jak przychodzę ze świata konsol do świata PC-tów to ludzie będą się zastanawiali nad tym, co ja tutaj robię, ale było wręcz przeciwnie. Wiadomo, że zdarzały się jakieś negatywne komentarze, ale ja bardziej się skupiam na tych pozytywnych, a ich było dużo. Byłam bardzo zadowolona i to mnie motywowało do jeszcze większej pracy.

Ale pewnie w social mediach trochę hejterów się uaktywniło?

No czasem zdarzały się takie komentarze, że zatrudnili blondynę, żeby zwiększyć oglądalność, a ona się nie zna. Jestem taką osobą, która jak ktoś piszę na temat mojego wyglądu czy cokolwiek (na przykład "Kinga przytyła"), to ja mam to w nosie. Jednak jak ktoś zaczyna pisać, że nie gram, że czytam teksty z kartki, to jest frustrujące. Nie pozostaje wtedy nic innego jak ciężko pracować i udowodnić, że ludzie się po prostu mylą. Mam wrażenie, że na tych ostatnich ESL Mistrzostwach Polski pokazałam, że potrafię się odnaleźć w roli. Trzeba od razu po meczu skonstruować pytania, trzeba się orientować co się działo i tego już nie da się przeczytać z kartki czy wyuczyć. Wydaje mi się, że tych komentarzy negatywnych jest coraz mniej. Jak się ciężko pracuje, nawet ciężej niż inni, to ludzie zaczynają to doceniać i widzą, że jest dobrze. Takie komentarze nie tyle co mnie ranią, tylko bardziej wkurzają.

Wrócę do pozytywnych aspektów twojej pracy. Widziałem wiele filmików z backstage'u ostatniego IEM-a itd. gdzie było dużo śmiechu. Sama wspominasz, że masz dużo znajomych wśród zawodników. Czy jest jakaś rozmowa czy wywiad, który zapadł Ci w pamięć?

Ja ogólnie miałam dużo takich wywiadów. Może nie śmieszny, ale taki wzruszający, który zapadł mi w pamięć to wywiad z TAZem, na scenie po tym jak jego ARCY zdobyło Puchar. Wtedy Wiktor z takim wzruszeniem i szacunkiem do przeciwnika, ze łzami w oczach mówił, że dużo go to kosztowało. Wtedy szybko zakończyliśmy rozmowę, bo byśmy wszyscy się tam chyba rozpłakali. Na pewno zapamiętam tę rozmowę. To było po tym jak TAZ i jego koledzy unosili puchar po zwycięstwie nad jego byłym zespołem - Virtus.pro.

Czy czujesz się jak jedna z kobiecych twarzy polskiego esportu?

Nie jest nas zbyt dużo, więc to nie jest jakiś wyczyn. Całe szczęście jest nas coraz więcej. Jeśli o to chodzi to czuję, że jeszcze muszę troszeczkę na to zapracować. Ale jak było Polish Esport Awards to weszłam sobie na stronę żeby zagłosować i nagle patrzę, a tam ja. I byłam w szoku, w ogóle się nie spodziewałam tej nominacji i to była taka informacja dla mnie, że skoro już jestem nominowana to znaczy, że gdzieś tam z tym esportem zaczynam się kojarzyć. To jest bardzo fajne i bardzo miłe. Jak Oczosinko tworzy o Tobie piosenkę, a powstały już trzy, to znaczy, że jesteś w esporcie.

W plebiscycie zajęłaś drugie miejsce i wyprzedziłaś między innymi Veggiego czy Izaka. To jest niewątpliwie sukces.

Mam niesamowitych obserwatorów, którzy są ze mną już od czasów PlayStation. Niektórzy już piszą do mnie, że tak jak ja przeszli na komputery, że zaczęli grać w CS-a. Swoją drogą, muszę o nim zrobić jakiś poradnik dla początkujących. To jest teraz jedna z moich ukochanych gier i ktoś kto w nią nie grał, tak naprawdę nie wie jaki ona ma potencjał i jak fantastycznie się można przy niej bawić. Wracając do PEA, też byłam trochę w szoku. Marzyłem o pudle, ale jak zobaczyłam drugie miejsce, to byłam naprawdę zachwycona i wzruszona. Wiedziałam, że tutaj z Pashą raczej nie mam szans, chociaż różnica między nami podobno była mała. Drugie miejsce to dla mnie olbrzymi sukces.

Kinga Kujawska i Ołeksandr "S1mple" Kostyliew, jeden z najlepszych graczy CS:GO na świecie Foto: Instagram/Kinga Kujawska

Gdzie widzisz siebie za kilka lat? Nadal w esporcie?

Tak, na 100 procent w esporcie. Powiedziałam już, że nie pozbędą się mnie do emerytury. Nawet jeśli już nie będę prezenterką, to wiem o tym, że na pewno zostanę w esporcie, bo jak raz się już wejdzie w ten świat to trudno z niego wyjść. To już jest to miejsce, w którym chciałam być i chcę być w tym coraz lepsza, chcę to pielęgnować. Chcę również na pewno więcej streamować. Streamowanie, esport i gry to jest coś z czym wiążę właśnie swoją przyszłość i życie.

Masz za sobą udział w filmikach, wywiady, programy na żywo. Czy jest jeszcze coś czego byś chciała spróbować?

Marzyłam o roli hosta analizy i jeszcze sama nie mogę uwierzyć, że to się powoli spełnia. Tak naprawdę teraz też przez tę sytuację z pandemią koronawirusa było mi troszkę łatwiej, bo nie było takiego typowego studia offline, dlatego chciałabym być hostem podczas LAN-ów, gdzie jest publiczność i są gracze.

To takie pytanie na koniec. Masz siostrę bliźniaczkę. Często można usłyszeć o różnych śmiesznych sytuacjach związanych z rodzeństwem. Zdarza się, że ktoś w twojej siostrze widzi Kingę Kujawską z PlayStation lub ESL?

To się zdarza często, a nawet bardzo często! Ona płaci frycowe za to, że jestem osobą publiczną. Faktycznie, zdarza mi się czasami otrzymywać wiadomości na moim fanpage'u, że ktoś mnie gdzieś widział. Raz była taka śmieszna sytuacja, że Jarosław Chajduś, który organizował moje przyjście do ESL, spotkał Karolinę, moją siostrę, w klubie. Podszedł do niej i powiedział: "Cześć Kinga!" i już myślał wtedy o tym, żeby mnie ściągnąć do pracy. Gdzieś tam sobie potem pogadali, ona powiedziała, że nie jest Kingą i sam był w szoku, więc zanim poznał mnie, poznał moją siostrę bliźniaczkę.

Tematy

kinga kujawska

Zobacz komentarze

Zobacz także

Lista artykułów

Rozwiń więcej