Avengers, Gra o Tron, South Park i Imagine Dragons. Popkultura masowo sięga do świata esportu [MAGAZYN ESPORTMANII]

Piraci z Karaibów, Elvis Presley, Władca Pierścieni... godzinami można wymieniać wszystkie nawiązania do popkultury, które pojawiają się w grach. Działa to też w drugą stronę - znane seriale, filmy czy zespoły muzyczne odnoszą się do wirtualnej rywalizacji. O tym zjawisku spokojnie można by napisać książkę, i to taką z samymi przykładami bez rozmaitych opisów. Tu pokażę Wam ciekawe nawiązania do popkultury w grach i vice versa. Na warsztat bierzemy najpopularniejsze tytuły zahaczające o esport - filmy, kreskówki, muzykę i całą resztę.

South Park, Simpsonowie, Family Guy i Avengers - animowany szał pełen kontrowersji

O tych trzech kreskówkach słyszał praktycznie każdy. Produkcja Comedy Central, która skupia się na przygodach czwórki przyjaciół, jest jednym z moich ulubionych seriali. Twórcy nie boją się wyrażać swojego zdania, co zaprezentowali chociażby w odcinku, gdzie ekipa z South Park zagrywa się godzinami w World of Warcraft. Epizod przedstawia gry w całkiem negatywnym świetle, szczególnie posługuje się stereotypem otyłego i agresywnego gracza. Poza tą kreskówką World of Warcraft pojawia się także w filmach Zombieland oraz Dzień, w którym zatrzymała się Ziemia.

South Park Foto: Comedy Central

O ile epizod Make Love Not Warcraft powstał w roku 2006, o tyle całkiem niedawno League of Legends zawitało do Simpsonów. W tym odcinku Bart zagrywa się w produkcję studia Riot Games i próbuje przedstawić ten świat Homerowi, czyli swojemu ojcu. Ten dostrzega możliwość zarobku na wirtualnej rywalizacji i zostaje trenerem drużyny syna. Dzięki solidnej pracy awansują do mistrzostw świata w Seulu. Tam ich formację wspiera zawodnik z Korei Południowej, który do bólu przypomina Lee "Fakera" Sang-hyeoka, jednego z najbardziej utytułowanych zawodników League of Legends. Zespół Barta pokonuje Kanadyjczyków i wygrywa turniej, co jest ewidentnym nawiązaniem do koreańskiej dominacji esportu.

Simpsons Foto: Fox

Peter Griffin, głowa rodziny w Family Guyu, nie znajduje zbyt wielu wspólnych tematów z dziećmi. Po kłótni z bliskimi decyduje się na ostateczny ruch w celu naprawienia ich relacji. Kupuje... Xboxa 360. Członkowie rodziny nie ukrywają ogromnej radości, aczkolwiek ich szczęście nie trwa długo, bowiem to Peter spędza najwięcej czasu przy konsoli, grając w Call of Duty: Modern Warfare 2. Epizod humorystycznie porusza także problem podejścia do nowych graczy, od których weterani czasami wymagają zbyt wiele. – Jeśli nie jesteś dobry, to czemu po prostu się nie schowasz do końca rozgrywki? – komentuje kolega z drużyny Griffina. W innym odcinku w talk-show występuje... Jezus, który mówi prowadzącemu, że w wolnym czasie gra w Call of Duty 4.

Family Guy Foto: Fox

Marvel z kolei wykonał ruch w drugą stronę. Thanos, antagonista znany z serii Avengers, zawitał do Fortnite'a, gdzie twórcy wprowadzili specjalny tryb gry, w który można było podnieść Rękawicę Nieskończoności, potężny artefakt z uniwersum komiksowego. Po jego założeniu gracz zamieniał się w Thanosa i zyskiwał sporą przewagę. W ostatnim czasie Epic Games dodało kolejny format rozgrywki, w którym do boju stają drużyna superbohaterów i zespół antybohaterów. Tu z kolei do zgarnięcia są Klejnoty Nieskończoności, a także bronie dzierżone przez bohaterów Avengers: Koniec Gry, np. młot Thora, tarczę Kapitana Ameryki czy rękawice Iron Mana.

Fortnite Foto: Epic Games

Drake, Imagine Dragons i Basshunter - kiedy muzyka wchodzi zbyt mocno

Czymże byłoby granie bez dobrej muzyki? A gdyby tak zaproponować gwiazdom, żeby usiadły przed komputerem? Drake i Travis Scott swego czasu bawili się wraz z popularnym streamerem Tylerem "Ninją" Blevinsem we wspomnianym przed chwilą Fortnite'cie. Walczyli ramię w ramię w produkcji Epic Games na transmisji Amerykanina, co oglądało ponad 600 tysięcy osób. Warto przy tym wspomnieć, że Drake ciągle angażuje się w esport i inwestuje w branżę pieniądze, a chociażby Snoop Dogg założył własną ligę gamingową.

Imagine Dragons nagrali dedykowany utwór z okazji Mistrzostw Świata w League of Legends w 2014 roku. Teledysk do Warriors, bo tak nazywa się piosenka, przedstawia profesjonalnych graczy produkcji Riot Games, a także zabiera odbiorcę w animowaną podróż po turnieju. Jego wykonanie jest fantastyczne, co doceniła masa fanów. Klip w serwisie YouTube odtworzono ponad 200 milionów razy. Muzyczny repertuar League of Legends uzupełnia także wydany w 2017 roku singiel Legends Never Die. Ten również powstał w celu promocji najważniejszego turnieju w grze.

Klasyką gatunku jest Basshunter, czyli szwedzki wokalista, który zasłynął w środowisku esportu z utworu Dota. W teledysku piosenkarz gra wraz ze znajomymi w pierwszą odsłonę kultowego tytułu z gatunku MOBA. W społeczności graczy jest to już swego rodzaju mem, a na polskim gruncie pojawiły się przeróbki, które wykorzystują zbliżoną wymowę niektórych słów z piosenki, tworząc coś w stylu "ta zupa była z mlekiem, na mleko mam alergię". Dzieło Basshuntera ma swoje lata, bowiem powstało 13 lat temu. Co ciekawe Szwed w październiku zeszłego roku wrócił do muzycznej branży z utworem Masterpiece, który tym razem odnosi się do League of Legends.

Czas na trochę muzyki z "jajem". Fani Counter-Strike: Global Offensive na pewno kojarzą oczosinko, youtubera, który w bardzo prosty, ale równocześnie zabawny sposób komentuje bieżące wydarzenia z tytułu od Valve. Właściwie to komentował, bo ostatnio delikatnie się przebranżowił. Kiedyś oczosinko wyrażał się artystycznie poprzez nagrywanie piosenek o znanych osobach w świecie CS:GO i tym zdobył popularność wśród graczy.

Gandalf, Sherlock, Kraina Lodu i Harrison Ford - dialogi, osiągnięcia, wygląd postaci i cała reszta

Tu zaczynają się schody, o których pisałem we wstępie. Praktycznie każda gra komputerowa, czy to związane z esportem, czy nie, sięga po easter eggi w postaci wypowiedzi postaci z drugim dnem. Kilka przykładów? W DotA 2 postać Keeper of the Light po użyciu jednej z umiejętności krzyczy: "You shall not cast!", co jest oczywistym nawiązaniem do Gandalfa. Czarodziejka z Warcrafta III śpiewa natomiast: "Click me baby, one more time", co błyskawicznie kojarzy się z utworem Britney Spears Hit Me Baby, One More Time.

Z kolei Reaper, bohater z Overwatch, mówi: "Nie jestem psychopatą. Jestem bardzo dobrze funkcjonującym psychopatą". To oczywiście przeróbka wypowiedzi Sherlocka z serialu produkcji BBC, w którym Holmes stwierdza, że jest socjopatą. Mei z tej samej gry posiada równie ciekawą linię dialogową w angielskiej wersji językowej: "You have to let it go!". No jasne, że chodzi o Krainę Lodu, szczególnie że bohaterka również potrafi zamrażać wszystko wokół.

Gandalf Foto: LotR

Władca Pierścieni jest wszędzie, naprawdę. Masa gier nawiązuje do tego tytułu. Jedno z osiągnięć w StarCraft II nosi nazwę "Mój skarb". Zdanie te często wypowiadał Gollum, gdy widział bądź myślał o pierścieniu Froda. To nie koniec. W produkcji studia Blizzard znajdziemy też takie kwiatki-achievementy jak Jailhouse Rock, czyli utwór Elvisa Presleya, lub 28 minut później, inspirowane filmem 28 dni później. Przy okazji wspomnę, że jeden z rozdziałów Warcrafta III nosi nazwę Symfonia Ognia i Mrozu. George R.R. Martin oraz Pieśni Lodu i Ognia, Gra o Tron, coś świta? Swoją drogą historia Westeros wchodzi w świat gier i tworzy własne produkcje, np. z gatunku RPG. To samo robi Marvel od wielu, wielu lat.

Hearthstone z kolei nawiązuje do popkultury na każdym kroku. W karciance wielokrotnie przewijają się postacie, które sugerują, że stoi za nimi coś więcej. Karty Dr. Boom, Flamewaker oraz Ogre Brute są ściśle związane z Fantastyczną Czwórką i odpowiednio Dr. Doomem, Ludzką Pochodnią i Stworem, zwanym też Rzeczą. Ponadto w grze występuje Harrison Jones, kombinacja Harrisona Forda i Indiany Jonesa, w którego wcielił się aktor. Równie ciekawy jest The Skeleton King, który informuje gracza, że: "W Wielkim Turnieju zwycięża się albo umiera", co jest kolejnym wirtualnym odniesieniem do Gry o Tron.

Harrison Jones Foto: hearthstone

Również mnóstwo skórek w League of Legends jest inspirowanych kinem czy innymi grami. Lee Sin Smocza Pięść to w końcu nikt inny jak Bruce Lee. Jeśli o sztukach walki mowa, to trzeba wspomnieć o Akali, która do złudzenia przypomina Jade z Mortal Kombat. Inna skórka do tej postaci, czyli Żądląca Akali, wygląda bardzo podobnie jak główna postać Kill Billa Quentina Tarantino. Na Summoner's Rift zawitał także rycerz Jedi, czyli Wybrany Master Yi, który dzierży miecz świetlny.

Przykładów wymieniłem mnóstwo, a jest jeszcze więcej. Esport rozwija się w błyskawicznym tempie, nic więc dziwnego, że staje się on trwałym elementem popkultury. Już teraz ludzie wyrażają się chociażby poprzez ubrania związane z ich ulubionymi grami, a także na co dzień wykorzystują w rozmowach cytaty z ukochanych tytułów. Nie mogę się doczekać, jak będzie to wyglądało za dziesięć czy dwadzieścia lat.

Tematy

league of legends

fortnite

Call of Duty

faker

RiotGames

Blizzard

overwatch

hearthstone

starcraft 2

Warcraft 3

Dota2

Counter Strike: Global Offensive

EpicGames

Ninja

Drake

Travis Scott

Snoop Dogg

marvel

Zobacz komentarze

Zobacz także

Lista artykułów

Rozwiń więcej