20 lat więzienia. Tragiczny finał zabawy dwójki graczy z USA

Tyler Barris oraz Casey Viner to znajomi, którzy swój czas wolny lubili spędzać na wspólnym grani w Call of Duty. W grudniu 2017 roku ich rozgrywka zakończyła się tragicznie. Dwóch nastolatków pokłóciło się z innym graczem i postanowiło nasłać na jego dom oddział specjalny SWAT. Niestety w wyniku nalotu jednostek specjalnych zastrzelony został Andrew Finch, 28-letni ojciec dwójki dzieci, który z internetową sprzeczką nie miał nic wspólnego.

Barris i Viner pokłócili się z Shanem Gaskillem. Żeby go przestraszyć nastolatkowie postanowili wyciąć mu numer czyli tzw Swatting. Polega on na dzwonieniu na policję i informowaniu służb, że pod podanym adresem doszło do jakiejś kryzysowej sytuacji (strzelanina, podłożona bomba), która wymaga interwencji służb specjalnych. Oczywiście nic takiego nie ma miejsca, ale ofiara musi radzi sobie z nalotem służb specjalnych.

Jeden z nastolatków zadzwonił na policję podając się za Gaskilla. Powiedział, że zastrzelił swojego ojca i zamierza zrobić to samo z resztą swojej rodziny. Nastolatkowie nie podali jednak poprawnego adresu. Oddział specjalny trafił do domu Andrew Fincha. Zaskoczony 28-latek nie miał z Barrisem, Vinerem i Call of Duty nic wspólnego.

Według raportu Finch wykonał ruch ręką w stronę swojej talii. W sytuacji, w której według telefon znajdował się oddział, reakcja funkcjonariusza mogła być tylko jedna. Jeden z policjantów pociągnął za spust. Niestety strzał był śmiertelny.

Barris wyrok otrzymał na początku tego roku. Ława przysięgłych skazała go na 20 lat więzienia. Drugi ze sprawców, Viner, został skazany kilka dni temu na 15 miesięcy pozbawienia wolności.

Oficer, który oddał śmiertelny strzał nie poniesie żadnej odpowiedzialności. Jego zachowanie zostało uznane za stosowne do sytuacji, w której się znajdował.

Opinia publiczna nie była łaskawa. Całą winę przypisała środowisku graczy, którzy ze względu na przemoc, jaka występuje w grach, nie rozróżniają świata wirtualnego od rzeczywistego.

Historia pokazuje, że jest wręcz przeciwnie. “SWAT Calling” swoje korzenie posiada w latach 70 XX wieku, kiedy zgłaszano podejrzenia o ładunkach wybuchowych w różnych miejscach. Policja traktowała te zgłoszenia z pełną odpowiedzialnością. Jak można się domyślać dzwoniący wręcz przeciwnie i były to wezwania w formie “żartu”. Mało śmiesznego.

W 2013 roku w Stanach Zjednoczonych wybuchła plaga "SWAT Callingu", której ofiarą padali celebryci. Służby wezwano do domów m.in. Toma Cruise'a, Miley Cyrus, Justina Bibera czy Snoop Dogga. Osoby dzwoniące nie były powiązani ze środowiskiem graczy. Co więcej w mediach społecznościowych znane w świecie gamingu postacie i fani gier komputerowych odcinają się od tego typu zachowań i je potępiają.

Zobacz komentarze

Partnerem sekcji jest OMEN by HP

Zobacz także

Lista artykułów

Rozwiń więcej